Półtora roku temu brytyjska firma Goodbrand & Company przebadała wizerunek ponad trzystu polskich marek podzielonych na 22 kategorie. Wśród nich zdecydowanym zwycięzcą okazał się Kościół katolicki. Z kolei w opublikowanym przed dwoma miesiącami badaniu BAV (zob. ramka), będącym swoistym rankingiem najpopularniejszych marek w naszym kraju, Kościół katolicki zajął dopiero 112 miejsce.
- To jest nadal bardzo silny polski brand. Niemniej jednak jeszcze w 2007 roku plasował się w ścisłej czołówce - na 24 miejscu. W ciągu ostatnich trzech lat największe straty marka kościelna poniosła w tzw. filarze "Szacunek". Słabnąca reputacja Kościoła wydaje się być o tyle niepokojąca, że - jak wynika ze statystyk Kościoła - od lat maleje tam odsetek wiernych uczęszczających na niedzielne msze święte - ocenia Marek Staniszewski, wiceprezes zarządu Young & Rubicam Brands, które od 2001 roku realizuje badanie BAV.
Z danych pallotyńskiego Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że w 2009 roku 41,5 proc. uczestniczyło w niedzielnych mszach. Dla porównania w 2006 roku było to 45,8 proc.
Siła mediów O działaniach i nauczaniu Kościoła informują różne instytucje kościelne. Czynią to także codziennie media, w tym także stricte kościelne (TV Trwam, Religia.tv, Radio Maryja, Radio Plus, "Gość Niedzielny", "Nasz Dziennik" etc.).
- Jednak media nie kreują i nawet na własny użytek nie mają jednoznacznego wizerunku Kościoła w Polsce. Za to posługują się często stereotypami i kalkami, a ponadto mają silne tendencje do poddawania się różnorakim spiskowym, teoriom, wedle których mamy do czynienia z Kościołem-superinstytucją o nieograniczonym wpływie na rzeczywistość albo z instytucją schyłkową, niemal sztuczną - uważa ks. Kazimierz Sowa, redaktor naczelny Religia.tv.
To skrajne, hiperboliczne podejście mediów, do wielu zjawisk, które opisują i prezentują opinii publicznej, było widoczne także w minionych dwunastu miesiącach. To one relacjonowały wydarzenia, które przyczyniły się do nadszarpnięcia wizerunku Kościoła w Polsce.
- Pierwsze to zaangażowanie się sporej części hierarchii kościelnej - w otwarty i jednoznaczny sposób - po stronie PiS w wyborach prezydenckich. Drugą sprawą był konflikt o krzyż, podczas którego Kościół jako instytucja nie umiał zająć wyraźnego i jednoznacznego stanowiska. Trzecim - odwrót od Kościoła instytucjonalnego wyrażany poprzez antyklerykalny język, manifestacje, żarty oraz publikacje o wyraźnie antykościelnym charakterze - wylicza ks. Kazimierz Sowa.
Do tego dochodzą niejasności wokół funkcjonowania Komisji Majątkowej, która za ustaloną opłatą przekazywała Kościołowi grunty i
nieruchomości. A ostatnio ostry spór o metodę in vitro, jako alternatywny sposób rodzenia dzieci. Przypomnijmy, że blisko dwa miesiące temu w wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej abp Henryk Hoser powiedział, że "parlamentarzyści, którzy świadomie poprą ustawę dopuszczającą stosowanie metody in vitro, automatycznie będą poza wspólnotą Kościoła". Kościół katolicki kategorycznie i jednoznacznie opowiada się za naturalnymi metodami planowania rodziny. Pikanterii temu oświadczeniu dodaje również fakt, że w październiku tego roku za wymyślenie tej metody prof. Robert G. Edwards dostał nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.
Kto jest liderem? Statystycznie Kościół w Polsce to ponad 10 tys. parafii, w których służy 133 biskupów, 22,2 tys. księży diecezjalnych, 6,3 tys. księży zakonnych, 23,3 tys. sióstr zakonnych, 1,5 tys. braci zakonnych oraz siedmiu diakonów stałych.
Przez dziesiątki lat w oczach większości Polaków głową Kościoła w naszym kraju był prymas. Przed II wojną światową był nim kardynał Adam Sapieha, tuż po jej zakończeniu kardynał August Hlondt. Po nim przez kilkadziesiąt lat funkcję tę sprawował "prymas tysiąclecia" kardynał Stefan Wyszyński. Jego następcą został wprawdzie kardynał Józef Glemp, niemniej jednak od
16 października 1978 roku dla Polaków aż do śmierci w maju 2005 roku widzialną głową Kościoła powszechnego na ziemi był już "nasz papież" Jan Paweł II. Jego miejsce zajął Benedykt XVI. Wydaje się jednak, że po odejściu
Karola Wojtyły nasze społeczeństwo straciło drogowskaz wiary, który pokazywał kierunek, w jakim powinniśmy dalej podążać. Kto go teraz wytycza? Obecny prymas Polski abp Józef Kowalczyk, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik, Kardynał Kazimierz Nycz, a może kardynał Stanisław Dziwisz?
- Współczesna myśl Kościoła posoborowego zmierza ku gremiom i funkcjom kadencyjnym, a nie ku "głowie Kościoła lokalnego". Dziś na czele Episkopatu stoi abp Józef Michalik. Decyzje Konferencji są podejmowane wspólnie przez biskupów. Czas już zakończyć odwoływanie się do określenia - "głowa polskiego Kościoła" - uważa ks. dr Józef Kloch, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.
W tym samym duchu wypowiada się też dr Monika Przybysz z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w
Warszawie, autorka książki "Kościół w kryzysie? Crisis management w Kościele w Polsce". Przypomina, że na czele Kościoła stoi Jezus Chrystus, a jego następcą na ziemi jest Benedykt XVI. Szerzej na problem przywództwa w Kościele w naszym kraju spogląda ks. Kazimierz Sowa. Według niego z czasem będzie rosła rola stosunkowo młodego hierarchy, jakim jest 60-letni kardynał Kazimierz Nycz.
- Jest otwarty, komunikatywny, zarządza ważną - stołeczną diecezją. Ma świetne kontakty w kraju i zagranicą - zachwala jego atuty ks. Kazimierz Sowa. Wg niego drugim nie mniej ważnym hierarchą jest kardynał Stanisław Dziwisz - strażnik pamięci Jana Pawła II.
- Niemniej jednak Kościół w Polsce nie posiada dziś wyrazistego i jedynego lidera - konstatuje ks. Sowa.