Dziennik cytuje list wysłany przez przedstawicieli Rady do emira Kataru, który także wspierał libijskich rebeliantów. W liście mowa jest o umowie z Francją, zgodnie z którą kraj ten będzie miał prawo do wydobycia 35 proc. libijskiej ropy naftowej w zamian za całkowite poparcie nowych władz.
Szef francuskiego MSZ Alain Juppé powiedział, że nie miał wiedzy o żadnej formalnej umowie, ale wydaje mu się logiczne, by kraje, które wspierały Narodową Radę Tymczasową, wzięły udział w odbudowie Libii.
- Z tego, co wiem, Narodowa Rada Tymczasowa stwierdziła oficjalnie, że przy dobieraniu współpracowników do odbudowy kraju będzie preferowała tych, którzy wcześniej jej pomogli - powiedział Juppé. - To deklaracja nowych władz Libii, ale nie mam wiedzy o żadnej formalnej ugodzie. Oprócz nas w Libii są także Włosi i Amerykanie. Ta operacja wiele kosztowała. To jednak inwestycja w przyszłość, bo demokratyczna Libia to kraj, który zapewni rozwój, stabilność i bezpieczeństwo w całym regionie.
List ujawniony został tuż przed odbywającym się w Paryżu spotkaniem światowych przywódców określających się jako "przyjaciele Libii", którego celem jest uznanie legalności rządów Narodowej Rady Tymczasowej. Udział w spotkaniu weźmie też premier polskiego rządu Donald Tusk. Według słów Alaina Juppé
Francja ma zgodę na uwolnienie 1,5 mld euro z zamrożonych aktywów libijskich na pomoc w odbudowie infrastruktury w kraju.
29 sierpnia umowę z Narodową Radą Tymczasową o wznowieniu produkcji w Libii podpisał włoski gigant naftowy ENI. Ponownie uruchomiony ma zostać gazociąg łączący pod Morzem Śródziemnym libijskie pola naftowe z Włochami.