Według szacunków biur maklerskich na rynku walutowym aktywnych jest kilkanaście tysięcy Polaków. To niewiele, biorąc pod uwagę, że wszystkich rachunków maklerskich jest grubo ponad 1,5 mln.
Ale inwestorzy ożywili się w sierpniu, czyli najbardziej burzliwym miesiącu na rynku od czasu dna bessy w 2009 r. To wtedy indeksy giełdowe zaliczyły największy spadek od ponad dwóch lat, a
kurs franka osiągnął niebotyczny rekord 4,12 zł.
Rynek walut był jednym z niewielu, na którym inwestorzy mogli zarobić. Nic dziwnego, że
Forex przyciągnął w sierpniu wielu nowych graczy.
- W usłudze GO4X (platforma transakcyjna dla początkujących inwestorów na rynku Forex) w okresie styczeń-czerwiec 2011 liczba klientów uległa prawie podwojeniu w stosunku do liczby klientów pozyskanych w okresie listopad 2009 - grudzień 2010 - mówi Tomasz Uściński, członek zarządu TMS Brokers. Firma nie chce jeszcze zdradzać informacji o przyroście klientów w trzecim kwartale.
Wiadomo jednak, że średni miesięczny wolumen transakcji CHF/PLN za lipiec i sierpień stanowi ponadsiedmiokrotność średniego miesięcznego wolumenu z całego pierwszego półrocza! Jednak i tak najpopularniejszymi parami walutowymi wcale nie były te z udziałem złotego, ale EUR/USD, GBP/USD, EUR/CHF i dopiero jako piąta CHF/PLN. Również wobec tych walut CHF notował rekordowe wartości.
Ile można było zarobić? Jeszcze w lipcu frank kosztował tylko 3,2 zł, by do połowy sierpnia zyskać 80 gr. Według "Pulsu Biznesu" rekordziści mogli zarobić nawet kilkaset tysięcy złotych. Jednak są to wyliczenia teoretyczne.
Inwestowanie na
Foreksie wiąże się bowiem z olbrzymim ryzykiem. Wszystko przez dźwignię finansową. Dzięki niej, żeby kupić 10 tys. dol., np. po 3 zł za dol., nie trzeba mieć na rachunku 30 tys. zł. Wystarczy depozyt zabezpieczający. Dzięki niemu, mając 1 tys. zł, możemy zawierać transakcje, tak jakbyśmy mieli 10 tys. zł.
Problemy w tym, że w przypadku spadków depozyt ginie bezpowrotnie. Niektórzy gracze tracili swoje pieniądze w ciągu 5 minut od wejścia na rynek...
- W drugiej połowie sierpnia mieliśmy odreagowanie na franku i tempo spadków było dość duże. Moim zdaniem ostatnie wzrosty mają już charakter spekulancki. Gracze myślą, że skoro trochę potaniało, to można znowu kupować - mówi Marek Rogalski z DM Banku Ochrony Środowiska. Jego zdaniem we wrześniu będziemy mieli powrót do kursu w okolicy 3,8 zł.