Katalog win - kredowy papier, 32 strony, subtelna czcionka. W środku: Chateau Lilian Ladouys 2006 za 49,99 zł, Bolgheri Casato del Medici Riccardi z 2009 r. za 59,99 zł, Tenuta Pule - Amarone della Valpolicella Classico z 2006 za 77,99 zł. "Tajemnica wyjątkowego smaku Amarone tkwi w początkowym etapie procesu produkcji, którym jest suszenie winogron na słomianych matach na czas od dwóch do trzech miesięcy" - zachwala sprzedawca.
Kto to? Delikatesy? Sieć specjalistycznych sklepów z winami? Nie. To gazetka słynącego z agresywnej polityki cenowej Lidla, który walczy o miano najtańszego sklepu na rynku.
Wina z wyższej półki to nowy trend w dyskontach. Kilka tygodni temu największa sieć sklepów w kraju Biedronka wprowadziła na półki najdroższe wino w swej historii: Chateauneuf du Pape Cuvee Tradition rocznik 2009 za 49,99 zł.
Zaskoczenie? Tak. Bo większości koneserów tego trunku wina z Biedronki czy Lidla kojarzyły się jeszcze niedawno z winem tanim na poziomie bułgarskiej Sophii. A teraz dyskonty robią promocje, dni win włoskich, francuskich, hiszpańskich. Biedronka regularnie organizuje degustacje win - ostatnią, hiszpańskich, prowadził Tomasz Kolecki-Majewicz, czterokrotny mistrz Polski sommelierów.
Tanie sklepy zaczęły też zwracać intensywną uwagę na blogerów piszących o winie, promując się w mediach społecznościowych. "Kurier przywiózł mi z Biedronki pudło po bananach. W środku było wino. W miłym liście dyrektor ds. relacji zewnętrznych dyskontowej sieci p. Alfred Kubczak zachęca mnie do spróbowania win francuskich z najnowszej oferty. To miły, europejski gest" - pisze na swoim
blogu Wojciech Bońkowski, współautor przewodnika "Wina Europy" i wicenaczelny magazynu "Wino".
- Lidl przesłał mi ostatnio sześć win do oceny - opowiada z kolei Konrad Jagodziński, autor blogu www.srodkowapolka.com. Podobne przesyłki dostali też m.in. autorzy
blogów WINE TASTING PL oraz Białe nad Czerwonym.
W ostatnim roku już co piąta złotówka przeznaczona na zakup wina wydawana była w dyskontach. To 5 pkt proc. więcej niż w 2009 r. W 2011 r. ten udział się jeszcze powiększy. Biedronka ma ponad 12-proc. udział w rynku, Lidl - kilkuprocentowy.
Najlepiej sprzedającym się winem w kraju jest wino Carlo Rossi importowane do Polski przez czołowego producenta wódki na świecie CEDC. W ubiegłym roku Polacy kupili ok. 6,4 mln l tego wina odbieranego przez specjalistów z mieszanymi uczuciami.
Jerzy Kruk, sommelier, właściciel autorskiego sklepu z winami 4senses.pl, nagrał słynny w internecie klip, w którym testuje ten trunek, a następnie po długiej ciszy wypala: "Równie dobrze można pić wodę". Później jednak dodaje, że sam od Carlo Rossi - które na rynku pojawiło się jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku - zaczynał znajomość z winem, a trunek mą tę zaletę, że nie odstrasza początkujących.
- Z tego, co nieoficjalnie słyszałem, bardzo im się ta recenzja podobała. Później brand manager konkurencyjnego wina chciał, abym je również zdegustował przed kamerą. Odpuściłem - komentuje Kruk.
Większość rynku win w kraju to butelki w cenie do 30 zł. Co piąte sprzedawane wino kosztuje mniej niż 10 zł. Dyskonty do tej pory najchętniej operowały w segmencie ok. 15 zł za butelkę. Teraz deklarują, że chcą się przenieść półkę wyżej, w rejony 20-30 zł za butelkę. Ta kategoria ma się w przyszłości rozwijać najszybciej.
Jak wygląda jakość "luksusowych" win z dyskontów? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pytani przez nas sommelierzy komentują, że są tam zarówno wina niezłe, jak i bardzo słabe.
"Szatonef za pięć dych wpisuje się w wysiłki Biedronki, aby w najniższych w Polsce cenach oferować wina z najbardziej znanych apelacji, takich jak Barolo czy Chablis. No i co? Wino jest dobre" - pisze o Chateauneuf du Pape Cuvee Tradition Bońkowski.
Jednak dodaje: "Nie jestem jednak pewien, czy wino jest godne polecenia za 49,99 zł. Jest bowiem powszechnie znaną prawdą, że te same pieniądze o wiele lepiej wydać na wybitne wino ze słabszej apelacji niż na najtańsze ze sławnej. Z drugiej strony doświadczenie uczy, że za miesiąc to samo wino Biedronka będzie wyprzedawać po 35 albo nawet 30 zł".
Z drugiej strony w Biedronce niedawno można było kupić np. za 29,99 zł Morando Barolo z 2005 r. Marka Barolo dla winiarzy to symbol najwyższej jakości; butelka Barolo, i to tańszego, kosztuje w specjalistycznym sklepie z winami ok. 130 zł. Wino z Biedronki zostało jednak zdruzgotane przez krytyków, którzy określili je jako "zlewki". Złe opinie zbiera też Barolo z 2005 r. z Lidla. Jednak już Amarone z tej samej sieci jest bardzo chwalone. Branża winiarska jest zgodna, że polski rynek wina przechodzi rewolucję i już nie będzie taki sam. - Konkurencja jest coraz większa - komentuje Kruk. Jak to wygląda w praktyce? Kruk opowiada, jak to niewielki importer sprowadzał z Portugalii wino Moscatel de Set bal z Bacalhea Vinhos. Dbał o kontakty z producentem, promował je w magazynie "Wino", oferował w delikatesach itp. W sumie sprzedawał 4 tys. butelek rocznie. Jedna kosztowała ok. 55 zł. Biedronka dogadała się bezpośrednio z producentem, zamówiła 60 tys. butelek i zaczęła je sprzedawać za... 14,99 zł.
- Uczciwy importer kupuje wino za 5 euro i sprzedaje za 10 euro. Biedronka kupi wino taniej, bo bierze go dużo, a do ceny dolicza tylko 5-proc. marżę - twierdzi Kruk.
Efekt tego jest taki, że ceny win zaczynają spadać. Z drugiej strony zaczęły padać sklepy specjalistyczne z winami, które pracują na bardzo wysokich marżach.