Tusk podkreślił, że nadchodzące problemy mogą być najpoważniejszym kryzysem politycznym i ustrojowym w UE od czasu jej powstania. - Tak bywa w czasie politycznych kryzysów, że oczekiwania - opinii publicznej, rynków - rosną w postępie geometrycznym, a możliwości polityczne kurczą się w prawie takim samym tempie. Tej rezerwy politycznej - podobnie jak rezerwy finansowej w europejskich bankach - już praktycznie nie ma. Skończył się definitywnie czas marnowania pieniędzy, ale także godzin, dni i miesięcy, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji stricte politycznych - oświadczył Tusk na spotkaniu liderów europejskiego biznesu - Rady Prezydentów BusinessEurope w
Warszawie.
Mówiąc o polskich propozycjach zmian w UE, Tusk powiedział, że
Polska opowiada się za wzmocnieniem pozycji Europejskiego Banku Centralnego i instytucji unijnych. - Polska zrobi wszystko, aby nie fałszowano rzeczywistości i nie definiowano fałszywie źródeł tego kryzysu. Bo poszerzenie UE o Polskę nie jest powodem kryzysu. Wręcz przeciwnie - nasze doświadczenie pokazuje, że tylko Europa otwarta, odrzucająca protekcjonizm i stawiająca na otwarty wolny rynek, to Europa, która może przezwyciężyć kryzys. Dlatego proponując zarządzenia instytucjonalne będziemy bronić idei wspólnej Europy - powiedział premier.
- Polska prezydencja mimo kryzysu dobrze wywiązała się ze swoich zobowiązań - powiedział premier. Dodał też, że ma nadzieję, że UE pozostając wierna swoim cnotom i ideom będzie potrafiła konkurować z innymi z lepszym skutkiem niż do tej pory.
Premier podkreślił też, że jest optymistą, jeśli chodzi o
wzrost gospodarczy Polski w przyszłym roku: jego zdaniem
PKB naszego kraju w 2012 roku wzrośnie o 4 proc.