Japonia, trzecia gospodarka świata, nie ma praktycznie własnych złóż gazu. Jest więc największym światowym importerem gazu ciekłego (LNG).
Impex i Total planują w ramach projektu Ichthys transportować rurami gaz ze złoża Browse Basin do miasta Darwin w zachodniej Australii. Tam doprowadzany on będzie do stanu ciekłego. Rocznie przetwarzane ma być 8,4 mln ton LNG, co odpowiada 10 proc. obecnej konsumpcji gazu w Japonii. Do Kraju Kwitnącej Wiśni trafi 80 proc. surowca z Darwin, reszta będzie eksportowana do Tajwanu. Ichthys ma rozpocząć działalność w 2016 roku. Do Inpexu należy 72,8 proc. inwestycji, do Totalu - 24 proc. Przeznaczone do eksploatacji złoże powinno starczyć na 40 lat.
- Długoterminowa inwestycja pozwoli Japonii zdywersyfikować swoje źródła energii - powiedział szef Inpexu Naoki Kuroda.
Obecnie jedna trzecia energii w Japonii pochodzi z elektrowni jądrowych. Po katastrofie w Fukushimie z 11 marca, kiedy to w wyniku
trzęsienia ziemi i tsunami doszło do wycieku radioaktywnej wody z reaktora elektrowni, Japonia poszukuje innych źródeł energii. Najstarsze reaktory są sukcesywnie zamykane, a zaufanie społeczne do technologii nuklearnej spada. Lokalne władze, nie chcąc narazić się obywatelom, odkładają decyzję o wydaniu elektrowniom zgód na wznowienie działalności. W ostatnich miesiącach kraj musiał zdecydowanie ograniczyć zużycie energii. Na Japonię naciska także Waszyngton, który oczekuje, że kraj ten zawiesi import ropy z Iranu.