- Europejski Fundusz Stabilności Finansowej bazuje przy swoich gwarancjach na krajach, które mają rating AAA. Obniżenie ratingu choćby jednego z tych krajów o jeden stopień oznacza, że z potencjalnych środków, które Europejski Fundusz Stabilności Finansowej miał do dyspozycji w wysokości 440 mld euro, ubywa około 158 mld. Jeśli dodać do tego zobowiązania, które fundusz już ma wobec krajów takich, jak
Grecja,
Portugalia, czy
Irlandia, to z 440 mld euro zostaje około 150 mld euro - mówi Jankowiak. - Można się spodziewać, że obniżkę ratingu odczują wszystkie segmenty rynku finansowego. Na pewno dojdzie do istotnego osłabienia euro wobec dolara i w dalszym ciągu do wzrostu rentowności obligacji na rynku wtórnym, co będzie oznaczało konieczność ingerencji ze strony
Europejskiego Banku Centralnego - dodaje. Jego zdaniem, obniżka ratingu Francji uderzy też w Polskę. - Odczujemy to dosyć szybko, prawdopodobnie już na początku przyszłego tygodnia m.in. poprzez osłabienie złotego - uważa ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Rogalski: Mogło być gorzej. Złoty nie ucierpi Zdaniem Marka Rogalskiego, analityka Banku Ochrony Środowiska dobrą informacją jest to, że rating Francji został obniżony o jeden, a nie o dwa poziomy. Pozostaje jednak kwestia, komu jeszcze zostanie obniżony ratingu. - Jakieś przełożenie tej sytuacji na złotego będzie, ale jeśli obniżkę otrzymała tylko
Francja, nasza waluta specjalnie nie ucierpi. Inwestorzy liczyli się już od dawna z takim scenariuszem. Pierwsze komunikaty, że Francja jest na liście obserwacyjnej, były już przed miesiącem i rynek mógł to już wcześniej uwzględnić - uważa Rogalski. - Jeżeli w poniedziałek rano będzie to wyglądało tak, że mniej krajów niż się obawiano dostało obniżki, i to niewielkie, to może być tak, że na początku na rynku będzie nerwowo, ale potem się wszystko uspokoi - dodaje.