Agencja Standard & Poor's oficjalnie poinformowała o zdegradowaniu m.in. Francji, Hiszpanii, Włoch i Austrii w piątek po zamknięciu handlu w Europie i na Wall Street. Ale wcześniej inwestorzy żyli przeciekami o obniżkach ratingów. Zarówno w piątek, jak i w poniedziałek ich reakcje były wstrzemięźliwe. Początkowa przecena akcji na światowych giełdach oscylowała wokół 1 proc., a później indeksy rozpoczęły odrabianie strat. Poniedziałkową sesję zakończyły na plusie giełdy w Londynie, Frankfurcie i Paryżu. Rentowność obligacji francuskich spadła do nieco powyżej 3 proc.
- Mówiłem, że we wtorek nikt nie będzie pamiętał o obniżce ratingu Francji, a tu okazało się, że decyzja poszła w niepamięć już w poniedziałek. Gdyby ta decyzja została ogłoszona w maju-lipcu zeszłego roku, to wtedy spadki sięgałyby 5-6 proc. Dziś reakcja była już w cenach akcji - powiedział nam Piotr Kuczyński, analityk firmy doradczej Xelion. Według prezesa Domu Maklerskiego Alfa Alfreda Adamca trudno było oczekiwać gwałtownej reakcji rynków, bo decyzja o obniżce ratingu wisiała w powietrzu. Analitycy spodziewali się od jesieni, że
Francja straci najwyższy rating inwestycyjny AAA. Obcięcie oceny przez jedną z agencji było tylko kwestią czasu i politycy francuscy zdawali sobie z tego sprawę.
- Nie powiedziałbym, że na rynku mamy optymizm. Reakcja jest neutralna. Po grudniowej obniżce perspektywy ratingu Francji to była tylko kwestia czasu, aż faktyczna obniżka nastąpi - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. Działając wyprzedzająco, premier Francji François Fillon kilka miesięcy temu zaproponował pakiet oszczędnościowy: Francuzi mają płacić wyższe podatki i dłużej pracować. W tym roku oszczędności mają przynieść 7 mld euro, a w przyszłym - 12 mld euro. Jednak takie metody walki z deficytem budżetowym nie zdołały obronić Paryża przed obcięciem najwyższego ratingu.
Hurtowa obniżka ratingów
strefy euro wywołała wahnięcia na rynku walutowym. Euro potaniało do dolara i spadło do najniższego poziomu od półtora roku - blisko 1,26 dol. Jednak na początku tygodnia przecena zahamowała i euro było stabilne do dolara.
Złoty dobrze zniósł ratingowe zamieszanie. Po chwilowym osłabieniu zaczął zyskiwać do wszystkich głównych walut. Cena euro spadła poniżej 4,40 zł, a dolar potaniał do 3,47 zł.
Czy pomaga mu to, że rating Polski jest teraz wyższy niż Włoch?
- Nie uważam, że korzystamy z obniżki ratingu Włoch i nasz dzięki temu stał się lepszy. Jeśli komuś jest gorzej, to nie znaczy, że nam musi być lepiej.
Polska ma dobre notowania i umocnienie się złotego to efekt ogólnej poprawy sytuacji na rynkach - uważa Piotr Kuczyński.
- Kilkumiesięczny trend osłabiania złotego będzie wygasać, a nasza waluta powinna się teraz umacniać, odzwierciedlając fundamenty naszej gospodarki - twierdzi Alfred Adamiec. Według Macieja Relugi z BZ WBK na postrzeganie Polski dobrze wpłynęła niedawna udana emisja obligacji. Poza tym rynki finansowe z nadzieją czekają na kolejny szczyt Unii Europejskiej, bo obniżka ratingów może zmobilizować polityków do działania.
Tomasz Prusek, Ireneusz Sudak,
S&P,
kryzys gospodarczy, strefa euro