Tańszy gaz z Rosji wytargowały niemiecki koncern Wingas, francuski GDF Suez, austriacki Econgas, włoski Sinergie oraz słowacki SPP, którego udziałowcami są GDF Suez i niemiecki E.ON Ruhrgas. Z tymi firmami Gazprom podpisał umowy o obniżce cen gazu importowanego z Rosji na podstawie długoterminowych kontraktów - powiedział w środę w Moskwie wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew cytowany przez rosyjską agencję prasową Interfax. Gazprom wyjaśnił że to "dopasowanie" warunków dostaw do wyjątkowo ciepłej w tym roku zimy. Nie ujawnił jednak skali obniżki.
Niemiecki koncern Wingas potwierdził niemieckiej agencji DPA, że uzgodnił z Gazpromem obniżkę cen, ale szczegółów też nie podał.
Pod koniec zeszłego roku Gazprom obniżył już ceny gazu dostarczanego niemieckiej firmie VNG, tureckiej Botas oraz serbskiej Srbijagaz. Tylko Serbowie ujawnili, że dostali od Gazpromu 12 proc. rabatu od uzgodnionej wcześniej ceny.
Wcześniej niższe ceny gazu z Rosji wytargowała większość klientów Gazpromu w Europie Zachodniej, a Wingas, GDF Suez i Econgas dostały od rosyjskiego koncernu kolejny rabat od 2009 r.
Z pozycji siły Gazprom traktuje tylko Polskę, która jest czwartym co do wielkości importerem rosyjskiego gazu w UE, oraz Ukrainę - największego odbiorcę rosyjskiego gazu z Europie.
W 2010 r. za rosyjski gaz
Polska płaciła niemal 20 proc. więcej niż
Niemcy - wynikało z danych Gazpromu, jakie w zeszłym roku ujawniły Interfax i rosyjski
dziennik "Wiedomosti".
W zeszłym roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo przez wiele miesięcy negocjowało z Gazpromem obniżkę cen gazu, który mamy importować z Rosji do 2022 r. Jednak negocjacje skończyły się fiaskiem i w listopadzie zeszłego roku PGNiG postanowiło oddać spór do rozsądzenia przez sąd arbitrażowy w Sztokholmie. W zeszłym tygodniu skompletowano już skład arbitrów, który zajmie się tą sprawą, i wkrótce PGNiG powinno złożyć do trybunału w Sztokholmie formalny pozew przeciw Gazpromowi.
Tą drogą może pójść także
Ukraina, która od miesięcy bezskutecznie negocjuje obniżkę cen z Gazpromem i skarży się, że za rosyjski gaz płaci dziś więcej niż Niemcy.
- Jeśli się nie porozumiemy, to skierujemy sprawę do arbitrażu. Nie będziemy mieli innego wyjścia - powiedział wczoraj premier Ukrainy Mykoła Azarow. Skierowanie sporu pod osąd arbitrażu w Sztokholmie wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, gdyż wczoraj w Moskwie bez konkretów zakończyła się kolejna runda rozmów szefa Gazpromu Aleksieja Millera z ukraińskim ministrem energetyki Jurijem Bojko.
Od początku roku Kijów o dwie trzecie ograniczył import gazu z Rosji, zwiększając presję na Gazprom, który z powodu ciepłej zimy ma problemy ze sprzedażą gazu.