Obligacje sprzedały się dobrze, euro w górę

Tomasz Prusek, Leszek Baj
20.01.2012 , aktualizacja: 19.01.2012 19:40
A A A Drukuj
Udane przetargi obligacji hiszpańskich i francuskich tchnęły w inwestorów nadzieję, że strefa euro jednak radzi sobie z kryzysem zadłużeniowym. Lepsze nastroje pomogły też Polsce - popyt na nasze obligacje na wczorajszej aukcji był drugi z najwyższych w historii.
 Euro umacnia się do dolara.
Euro umacnia się do dolara.
Na rynku długu wcale nie wydarzyła się katastrofa, pomimo hurtowej obniżki kilka dni temu ratingów krajów strefy euro przez agencję Standard & Poor's. Obligacje z pocałowaniem ręki sprzedała wczoraj Francja, która straciła najwyższy rating AAA, oraz Hiszpania z oceną obniżoną o dwa stopnie. W odpowiedzi euro umocniło się wczoraj do poziomu około 1,29 dol.

Dla inwestorów był to pierwszy poważny test wielkich gospodarek Eurolandu, które teoretycznie powinny ucierpieć na skutek obniżki ratingów. Za wyższe ryzyko inwestycyjne zwykle żąda się na przetargach obligacji wyższego oprocentowania. Jednak Francja sprzedała obligacje za 9,5 mld euro z rentownością niższą niż na poprzednich przetargach, np. oprocentowanie pożyczek czteroletnich spadło do 1,89 proc. z 2,32 proc. Dobre wieści przyniosła też aukcja hiszpańskich papierów. Madryt pozyskał 6,6 mld euro, przeważnie po niższej cenie niż przed obniżką ratingu przez Standard & Poor's. Koszt dziesięcioletnich obligacji spadł do jedynie 5,4 proc. z 6,97 proc. w listopadzie. Hiszpanii udało się już w styczniu pozyskać jedną piątą całego rocznego zapotrzebowania pożyczkowego opiewającego na 86 mld euro.

Lepsze nastroje inwestorów skwapliwie wykorzystała też Polska. Wczoraj resort finansów sprzedał obligacje zapadające w 2014 roku za 6,75 mld zł, przy czym inwestorzy byli gotowi kupić papiery warte aż 16,5 mld zł. "Zgłoszony popyt był drugim w historii przetargów obligacji i największy od 2007 roku. Aukcja odbyła się w dobrym otoczeniu zewnętrznym ze znacznym udziałem kapitału zagranicznego" - napisał w komentarzu Piotr Marczak, dyrektor departamentu długu publicznego w resorcie finansów. To "dobre otoczenie zewnętrzne" widać po umocnieniu złotego. Jeszcze w pierwszym tygodniu stycznia euro kosztowało nawet 4,52 zł, wczoraj było już o 20 groszy tańsze.

Wzmożony popyt na obligacje państw strefy to głównie zasługa Europejskiego Banku Centralnego, który pod koniec zeszłego roku pożyczył 523 bankom aż 489 mld euro. Banki komercyjne zapłaciły za trzyletnie pożyczki tylko 1 proc. w skali roku, a mogą obecnie kupować znacznie wyżej oprocentowane obligacje rządowe i inkasować ogromne zyski. W ten sposób EBC pośrednio pomógł europejskim rządom w walce z kryzysem, bo spadek oprocentowania obligacji powoduje, że muszą wydawać mniej na obsługę zadłużenia.

Pytanie, czy lepsze nastroje długo potrwają. Pod koniec stycznia odbędzie się kolejny szczyt przywódców strefy euro. Poprzednie nie przyniosły wystarczających rozwiązań na poradzenia sobie z kryzysem zadłużenia.

Problemem jest też Grecja. Trwają negocjacje pomiędzy greckim rządem a prywatnymi inwestorami w sprawie redukcji 100 mld euro greckiego zadłużenia. Trwające rozmowy w zeszłym tygodniu nagle zostały przerwane. Poszło o wysokość oprocentowania nowego greckiego długu, który miałyby objąć prywatne instytucje w zamian za redukcję starego zadłużenia. Negocjacje jednak wznowiono w środę, a wczoraj plotki o ich rychłym powodzeniu wywindowały główny indeks na giełdzie w Atenach o 3 proc. Porozumienie jest kluczowe, bo otworzy ono drogę do przyznania oficjalnie drugiej wartej 130 mld euro pożyczki dla Grecji. Czas płynie, bo już 20 marca Grecja musi spłacić 14,5 mld euro zapadającego długu. A grecki rząd takich pieniędzy nie ma.

Zobacz więcej na temat:

Bądź na bieżąco, codziennie, za darmo i o stałej porze -

czytaj nasz newsletter!

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?

Zamów newsletter!