GM znowu liderem światowej motoryzacji

Andrzej Kublik
21.01.2012 , aktualizacja: 20.01.2012 20:26
A A A Drukuj
General Motors odzyskał tytuł największego koncernu samochodowego świata, symbolicznie zapowiadając powrót USA do rywalizacji o fotel lidera światowej motoryzacji.
Rynek samochodowy świata w 2011 r.
Gazeta Wyborcza
Rynek samochodowy świata w 2011 r.
W 2011 r. GM sprzedał 9,03 mln samochodów i dzięki temu odzyskał tytuł największego producenta aut na świecie, którego trzy lata wcześniej pozbawił Amerykanów japoński koncern Toyota. Wyniki GM wywindowała poprawa koniunktury na rodzimym rynku.

W zeszłym roku sprzedaż nowych aut w USA wzrosła o jedną dziesiątą, licząc rok do roku, bo amerykańscy kierowcy z optymizmem zaczęli oceniać przyszłość swojej gospodarki i przestali oszczędzać na zakupach nowych samochodów. Skorzystał na tym GM, który w zeszłym roku sprzedał Amerykanom 2,9 mln aut, o 11 proc. poprawiając wynik z 2010 r.

To prestiżowy sukces GM, który w 2009 r. uniknął plajty, bo dostał 50 mld dol. pomocy publicznej od rządu USA.

Sprzedaż aut Toyoty była zaś najmniejsza od kilku lat, bo na ten koncern spadła plaga żywiołów.

W marcu zeszłego roku rekordowo silne trzęsienie ziemi i tsunami zniszczyły region Tohoku na północny wschód od Tokio. Nie ma tam fabryk samochodów, ale żywioł zdewastował setki zakładów kooperantów koncernów. A jeśli zabraknie drobiazgu, np. jakiejś śrubki, to stają całe fabryki samochodów.

Tak się stało po ataku tsunami na Tohoku, kiedy fabryki większości japońskich koncernów na całym świecie przez wiele miesięcy pracowały na pół gwizdka. Jesienią zeszłego roku zaczęły wychodzić na prostą, ale wtedy rekordowe powodzie spustoszyły Tajlandię, gdzie znajdują się największe w Azji zagraniczne zakłady Toyoty.

Scenariusz się powtórzył. Powodzie nie zalały fabryk tego koncernu, ale spustoszyły zakłady jego kooperantów. Toyota musiała nie tylko wstrzymać montaż samochodów w Tajlandii, ale też ponownie ograniczyć produkcję swoich fabryk aut w Azji i USA.

Gdy jeden traci, inny zyskuje. W zeszłym roku Volkswagen zwiększył sprzedaż swoich aut niemal o jedną szóstą w stosunku do 2010 r. A ponieważ Toyota borykała się z żywiołami - niemiecki koncern pierwszy raz w historii wysunął się na drugie miejsce wśród największych koncernów motoryzacyjnych świata.

Część ekspertów sugeruje nawet, że VW już jest liderem światowej motoryzacji. Tak by się stało, gdyby od wyników GM odliczyć ok. 1 mln aut produkowanych przez spółkę Wuling, która formalnie nie jest pod kontrolą amerykańskiego koncernu, lecz Chińczyków.

O brązowy medal z Toyotą mogłoby się spierać Renault. Francuski koncern jest głównym akcjonariuszem japońskiego Nissana i na podstawie umowy z Rosjanami do swoich wyników Renault może też doliczać auta koncernu AwtoWAZ, producenta Łady. W 2011 r. sojusz Renault/Nissan/AwtoWAZ sprzedał 8,03 mln aut, więcej niż Toyota, osiągając ten sukces głównie za sprawą rekordowych wyników Nissana. Ale formalnie Renault nie przysługuje medalowe miejsce wśród potęg motoryzacyjnych świata, bo francuski koncern nie ma większości akcji Nissana i tylko 25 proc. akcji producenta Łady.

Eksperci nie mają wątpliwości, że w tym roku te cztery największe grupy motoryzacyjne świata będą ostro rywalizować, tym bardziej że mocno zmienia się rozkład sił między największymi rynkami samochodowymi.

Od 2009 r. najwięcej aut na świecie zaczęli kupować Chińczycy, pierwszy raz w historii wyprzedzając Amerykanów. Przez dekadę sprzedaż nowych aut w Chinach rosła jak na drożdżach, o 30 do 100 proc. rocznie. Jednak w zeszłym roku ten motoryzacyjny boom gwałtownie się zatrzymał - Chińczycy zwiększyli zakupy aut tylko o 5 proc. w stosunku do 2010 r. Podobne spowolnienie koncerny przewidują w Chinach w tym roku, a to oznacza zaostrzenie rywalizacji o chińskich kierowców.

W USA trzy lata temu podczas kryzysu sprzedaż nowych aut spadła do poziomu najniższego od ćwierć wieku, ale rynek motoryzacyjny w Stanach Zjednoczonych już wyszedł na prostą. W tym roku sprzedaż nowych aut w USA wzrośnie o 5-8 proc. i sięgnie 14 mln sztuk - przewidują koncerny.

To sprawiło, że Stany Zjednoczone znowu stały się atrakcyjne dla producentów aut. I najbardziej kuszą firmy z Europy. W zeszłym roku VW otworzył pierwszą fabrykę aut w USA, a przymierza się do tego Audi. W zeszłym tygodniu BMW zapowiedziało, że zainwestuje w rozbudowę swojej amerykańskiej fabryki 900 mln dol., a dopiero co koncern z Bawarii wydał na modernizację tego zakładu 700 mln dol. Fiat w zeszłym roku przejął kontrolę nad Chryslerem i w tym roku będzie walczyć, by ta firma utrzymała tytuł czwartego sprzedawcy aut w USA, odbity w 2011 r. od japońskiej Hondy.

Na ekstra zyski koncerny mogą liczyć jeszcze w Brazylii, gdzie od pięciu lat co rok padają nowe rekordy sprzedaży samochodów. Nie tak pewne są perspektywy w Rosji. Co prawda w zeszłym roku sprzedaż nowych aut podskoczyła tam aż o 40 proc., ale w tym roku może dojść do regresu, jak ostrzegają analitycy PricewaterhouseCoopers.

Zobacz więcej na temat:

Bądź na bieżąco, codziennie, za darmo i o stałej porze -

czytaj nasz newsletter!

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?

Zamów newsletter!