Jeśli próbne odwierty potwierdzą, że opłacalne jest wydobywanie
gazu łupkowego (5,3 bln m sześciennych), to surowca powinno starczyć nam na 300 lat.
Gaz jest - to pewne. Jest ukryty na terenie dziewięciu województw: kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego, pomorskiego, lubelskiego, łódzkiego, podkarpackiego, podlaskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego.
Jeśli doszłoby do jego wydobywania, to będzie to dla gmin (gdzie będzie odwiert) i państwa żyła złota. Podatki dzielone będą według proporcji - 60 proc. dla gminy, a 40 proc. dla Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Gdzie w tym miejsce dla województw? Nie ma. Właśnie dlatego marszałkowie, którzy mają u siebie gaz, spotkali się i postanowili, że włączają się w politykę gazową.
- To była wspólna decyzja - mówi Krzysztof Hetman, lubelski marszałek, który był na tym spotkaniu. Lubelszczyzna ma jedne z największych potencjalnych zasobów gazu. Na Mazowszu wydano 28 koncesji poszukiwawczych, pomorskie ma ich 23, a lubelskie 25 koncesji. - Nie wiemy, czy faktycznie gaz będzie tu wydobywany. Mają to pokazać właśnie próbne odwierty - zaznacza Hetman i dodaje: - Jednak musimy przygotować się na sukces.
Marszałkowie chcą rozmawiać z rządem o swoim udziale w przyszłych zyskach. Okazja jest, bo rząd właśnie pracuje nad zmianami w podatkach związanych z
gazem łupkowym.
- Nie jest to bezpodstawne życzenie. Na samorządy województw spadnie szereg obciążeń, o których wiemy, i zapewne kolejne, o istnieniu których nie zdajemy sobie sprawy - tłumaczy Hetman i jednym tchem wylicza: - Będą potrzebne nowe drogi, a kto je wybuduje, jak nie my? Przy wydobyciu trzeba mieć dostęp do zbiorników wodnych, ich budowa to też rola samorządów wojewódzkich. Trzeba wybudować sieć przesyłową i do końca nie wiadomo, kto ma się tego podjąć. Na to wszystko potrzebne są pieniądze i dlatego konieczne są zmiany w prawie.
- Nie chodzi wyłącznie o pieniądze dla samego
budżetu województwa, ale o zyski dla różnych szczebli samorządów - precyzuje Małgorzata Maria Klawiter, pełnomocnik pomorskiego marszałka ds. gazu łupkowego. Marszałkowie planują powołanie zespołów, które wyszukają nieścisłości w prawie, martwe przepisy i zaproponują zmiany. Swoją opinię marszałkowie przedstawią rządowi.
Po drugie, samorządowcy chcą zmienić nastawienie wśród mieszkańców. Ludzie mówią, że przez próbne odwierty pękają im szyby i mają czarną wodę w studniach. Powodem tych kłopotów nie były jednak poszukiwania gazu, ale badania sejsmiczne. Woda barwi się od osadu w nieczynnych studniach. Największe problemy z odwiertami koncerny mają na Pomorzu. - Dlatego chcemy nasze porozumienie przenieść poziom niżej - do gmin. Wójtowie często nic nie wiedzą o gazie, a tym bardziej mieszkańcy. Chcemy ich przekonywać, że to nic złego. Tym bardziej że w Polsce ścierają się potężne lobby - mówi Hetman.
Klawiter dodaje, że tym też zajmą się zespoły i po naradach między sobą opracują strategię informacyjną.
Po trzecie, województwa chcą pomóc koncernom. - Oczywiście są odpowiednie ustawy i rozporządzenia, ale każde z województw ma swoją specyfikę, a przepisy bywają różnie interpretowane. Chcemy stworzyć księgę dobrych praktyk.
Polska firma umie się poruszać na naszym gruncie prawnym, ale zagraniczna ma już z tym problem. Chcemy im pomóc - opowiada Klawiter.
- Powszechna i spójna kampania informacyjna przeprowadzona we wszystkich regionach objętych poszukiwaniami gazu z łupków jest bardzo dobrym pomysłem - komentuje Wiesław Prugar, prezes Orlen Upstream, i zachwala zwłaszcza ideę jednakowych standardów przy uzyskiwaniu zgód na odwierty.