Kwestia przyszłości Europy i jej przyszła rola w świecie wyraźnie wybijają się w dotychczasowych wystąpieniach na forum ekonomicznym w Davos. Nikt nie ma wątpliwości, że niezbędne są zmiany w funkcjonowaniu Unii i
strefy euro. Ale podczas debaty prezydent Bronisław Komorowski, duńska premier Helle Thorning-Schmidt, fiński premier Jyrki Katainen oraz Enda Kenny, szef irlandzkiego rządu (Taoiseach) podkreślali, że osiągnięcia Europy są niespotykane na świecie i nie można pozwolić na dalszą erozję zaufania do Starego Kontynentu.
-
Polska ma długie doświadczenie w wychodzeniu z kryzysu. 20 lat temu zaczynaliśmy w głębokim kryzysie - de facto w ekonomicznym rozkładzie. Musieliśmy przebudować system społeczny, gospodarczy, wszystkie aspekty życia, aby przejść z systemu totalitarnego do demokratycznego. Obecne wyzwanie wydaje się łatwiejsze od tamtego i jestem pewien, że kryzys zostanie przezwyciężony, jeśli będziemy mieli odwagę, by się zmienić - mówił prezydent Komorowski. Podkreślał, że niesłychanie ważne jest odbudowanie zaufania do Europy.
Szef irlandzkiego rządu Enda Kenny przypomniał, dlaczego kraje europejskie zdecydowały się na integrację. - Unia Europejska powstała, by uniknąć powtórnego ludobójstwa po wojnach, które zabrały życie w sumie 60 mln ludzi - mówił.
Dyskusja polityków dotyczyła też coraz bardziej widocznego dylematu: czy Europa powinna wprowadzać oszczędności, czy skupić się na
wzroście gospodarczym, jak robią np. Stany Zjednoczone.
Premier Finlandii Jyrki Katainen podkreślał, że w pierwszej kolejności potrzebne są oszczędności, bo tylko one mogą odbudować zaufanie do Europy. - Ktoś może powiedzieć, że jeśli tniemy deficyt, to podważa to wzrost. Ale mamy problem zaufania w Europie i z nim musimy się najpierw uporać - powiedział Katainen.
Duńska premier wykazała się prospołecznym punktem widzenia. - Oszczędności muszą być nakładane na wszystkich po równo - mówiła. - Ludzie są przygotowani na poświęcenia, ale trzeba pamiętać, by jednocześnie nie poświęcać części społeczeństwa - dodała.
Dość przewrotne pytanie zadał z sali... Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego: - Jak paneliści wzbudziliby entuzjazm obywateli, gdyby ich wybrano na prezydentów Unii Europejskiej?
Premier Danii za najważniejsze uznała tworzenie miejsc
pracy. Podkreśliła, że polityka specjalnie nie pociąga osoby, która ma 25 lat, skończyła
studia i ciągle mieszka z rodzicami, bo nie może znaleźć pracy. - Gdybym była prezydentem Unii Europejskiej, starałabym się stworzyć jej miejsce pracy - powiedziała Helle Thorning-Schmidt. Enda Kenny przekonywał z kolei, że taki prezydent musiałby przekonać ludzi, że decyzje polityczne mogą przynieść realne zmiany w życiu ludzi.
Sponsor: Dziękujemy firmie The Boston Consulting Group za pomoc w zorganizowaniu wyjazdu na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos