Przemysław Poznański: Boi się pani porównań z poprzedniczką Anną Streżyńską? Magdalena Gaj*: Anna Streżyńska wciąż jest prezesem UKE. Zastąpię ją, gdy wybór Sejmu potwierdzi Senat. Porównania z poprzedniczką na pewno się pojawią. Czy się ich boję? Myślę, że będą mnie raczej mobilizowały do
pracy. Prezes Streżyńska jest dla mnie autorytetem pod względem pracowitości i zaangażowania. Jeśli czegoś się obawiam, to prostego zestawiania mojej kadencji z poprzednią - to nieporównywalne, bo mamy zupełnie inny rynek.
Eksperci mają wątpliwości, czy w rozmowach z operatorami wykaże się pani taką siłą jak poprzedniczka. Potrafi pani uderzyć pięścią w stół? - Jestem człowiekiem kompromisu i jak dotąd udawało mi się go zawierać nawet w dość trudnych sprawach. Zdarzało mi się też jednak uderzyć pięścią w stół. I to dosłownie. Nie zawsze trzeba jednak uciekać się do takich metod.
Przychodząc trzy lata temu do Ministerstwa Infrastruktury, stwierdziła pani: Zastałam niezaorane pole. Jakim polem jest rynek regulowany dotąd przez prezes Streżyńską? - Prezes Streżyńska zastała przed sześciu laty rynek monopolistyczny, z jednym dużym, zasiedziałym operatorem, który nie rozmawiał z operatorami alternatywnymi i się z nimi nie liczył. Musiała zastosować cały wachlarz środków regulacyjnych, doprowadzić do powstania konkurencji i do spadku cen. I to się udało. Jest to więc pole wypielęgnowane.
Jakie zadania panią czekają? Dalsza obniżka cen, zwiększanie konkurencji czy inwestycje? - Za kadencji prezes Streżyńskiej spadki cen usług telekomunikacyjnych sięgały 50-60 proc. Teraz nie jesteśmy już w stanie obiecać dalszych tak spektakularnych spadków. Od 1 stycznia 2013 r. wciąż będą obniżane stawki hurtowe (tzw. MTR), więc ceny spadną o jakieś 15-20 proc. Jednak musimy znaleźć równowagę między obniżkami cen a niezbędnymi inwestycjami w infrastrukturę. Przedsiębiorcy muszą mieć za co budować sieci - według różnych szacunków na inwestycje w same światłowody w Polsce potrzebne jest jeszcze 17-30 mld zł. Ważne jest też regulowanie zasad udostępniania operatorom łączy, które dziś budują samorządy. Te linie powstaną dzięki pieniądzom unijnym i muszą być dostępne dla każdego chętnego operatora. Nie za darmo, bo samorządy muszą te łącza utrzymywać, ale niedrogo.
Prezes Streżyńska zapowiadała niedawno w wywiadzie dla "Gazety" kolejne porozumienie z TP SA, które miało zaowocować dalszymi inwestycjami w łącza światłowodowe. Podchwyci pani ten pomysł? - Obecne porozumienie - zawarte w 2009 r. - obowiązuje do października. Przyniosło wymierne efekty i myślę, że współpracę z TP trzeba kontynuować. W ciągu kilku miesięcy wypracujemy koncepcję nie tyle nowego porozumienia, co być może aneksów do istniejącego.
Kadencja prezesa UKE trwa pięć lat. Jaki będzie rynek telekomunikacyjny w 2017 r.? - Rynek telekomunikacyjny dojrzewa - operatorzy zaczną konkurować nie tylko ceną, ale i jakością świadczonych usług. A i klienci nie będą wybierać operatora najtańszego, ale najlepszego. Rozumiem przez to także jakość umów i regulaminów. Dziś użytkownicy często nie rozumieją dokumentów, które dostają od operatorów, a przeczytanie ich wymaga lupy. To się zmieni - zmiany w prawie telekomunikacyjnym, które przygotowywałam jeszcze w ministerstwie, idą w tym właśnie kierunku. Jako prezes UKE będę chciała zaproponować operatorom kodeks dobrych praktyk, który ujednolici terminologię używaną w regulaminach i umowach, tak żeby warunki oferty można było porównywać.
A dostęp do internetu? - Internet w 2017 r. to będzie dobro powszechne. Może nie wszyscy będą mieli 100 MB/s, ale będzie to usługa dostępna, dobra i szybka.
* Magdalena Gaj, wiceminister administracji i cyfryzacji, a w poprzedniej kadencji rządu wiceminister infrastruktury. Do rządu trafiła z Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Pomogła przepchnąć przez Sejm wymyśloną w UKE tzw. megaustawę internetową znoszącą bariery przy budowie łączy internetowych, opracowała plan wykorzystania pieniędzy unijnych na budowę internetu przez samorządy. Zgłosiła pomysł "laptop dla każdego pierwszaka", ale go nie zrealizowała.