Gaj: Jak trzeba, umiem uderzyć w stół, ale stawiam na kompromis

Rozmawiał Przemysław Poznański
29.01.2012 , aktualizacja: 27.01.2012 21:03
A A A Drukuj
Rynek telekomunikacyjny dojrzewa, a wraz z nim klienci. Już nie będą wybierać operatora najtańszego, ale tego, który zapewni najlepszą jakość usług. Dobrej jakości nie będzie jednak bez inwestycji - mówi "Gazecie" w pierwszym wywiadzie Magdalena Gaj wybrana w piątek przez Sejm na nowego prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej
Magdalena Gaj
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Magdalena Gaj
Przemysław Poznański: Boi się pani porównań z poprzedniczką Anną Streżyńską?

Magdalena Gaj*: Anna Streżyńska wciąż jest prezesem UKE. Zastąpię ją, gdy wybór Sejmu potwierdzi Senat. Porównania z poprzedniczką na pewno się pojawią. Czy się ich boję? Myślę, że będą mnie raczej mobilizowały do pracy. Prezes Streżyńska jest dla mnie autorytetem pod względem pracowitości i zaangażowania. Jeśli czegoś się obawiam, to prostego zestawiania mojej kadencji z poprzednią - to nieporównywalne, bo mamy zupełnie inny rynek.

Eksperci mają wątpliwości, czy w rozmowach z operatorami wykaże się pani taką siłą jak poprzedniczka. Potrafi pani uderzyć pięścią w stół?

- Jestem człowiekiem kompromisu i jak dotąd udawało mi się go zawierać nawet w dość trudnych sprawach. Zdarzało mi się też jednak uderzyć pięścią w stół. I to dosłownie. Nie zawsze trzeba jednak uciekać się do takich metod.

Przychodząc trzy lata temu do Ministerstwa Infrastruktury, stwierdziła pani: Zastałam niezaorane pole. Jakim polem jest rynek regulowany dotąd przez prezes Streżyńską?

- Prezes Streżyńska zastała przed sześciu laty rynek monopolistyczny, z jednym dużym, zasiedziałym operatorem, który nie rozmawiał z operatorami alternatywnymi i się z nimi nie liczył. Musiała zastosować cały wachlarz środków regulacyjnych, doprowadzić do powstania konkurencji i do spadku cen. I to się udało. Jest to więc pole wypielęgnowane.

Jakie zadania panią czekają? Dalsza obniżka cen, zwiększanie konkurencji czy inwestycje?

- Za kadencji prezes Streżyńskiej spadki cen usług telekomunikacyjnych sięgały 50-60 proc. Teraz nie jesteśmy już w stanie obiecać dalszych tak spektakularnych spadków. Od 1 stycznia 2013 r. wciąż będą obniżane stawki hurtowe (tzw. MTR), więc ceny spadną o jakieś 15-20 proc. Jednak musimy znaleźć równowagę między obniżkami cen a niezbędnymi inwestycjami w infrastrukturę. Przedsiębiorcy muszą mieć za co budować sieci - według różnych szacunków na inwestycje w same światłowody w Polsce potrzebne jest jeszcze 17-30 mld zł. Ważne jest też regulowanie zasad udostępniania operatorom łączy, które dziś budują samorządy. Te linie powstaną dzięki pieniądzom unijnym i muszą być dostępne dla każdego chętnego operatora. Nie za darmo, bo samorządy muszą te łącza utrzymywać, ale niedrogo.

Prezes Streżyńska zapowiadała niedawno w wywiadzie dla "Gazety" kolejne porozumienie z TP SA, które miało zaowocować dalszymi inwestycjami w łącza światłowodowe. Podchwyci pani ten pomysł?

- Obecne porozumienie - zawarte w 2009 r. - obowiązuje do października. Przyniosło wymierne efekty i myślę, że współpracę z TP trzeba kontynuować. W ciągu kilku miesięcy wypracujemy koncepcję nie tyle nowego porozumienia, co być może aneksów do istniejącego.

Kadencja prezesa UKE trwa pięć lat. Jaki będzie rynek telekomunikacyjny w 2017 r.?

- Rynek telekomunikacyjny dojrzewa - operatorzy zaczną konkurować nie tylko ceną, ale i jakością świadczonych usług. A i klienci nie będą wybierać operatora najtańszego, ale najlepszego. Rozumiem przez to także jakość umów i regulaminów. Dziś użytkownicy często nie rozumieją dokumentów, które dostają od operatorów, a przeczytanie ich wymaga lupy. To się zmieni - zmiany w prawie telekomunikacyjnym, które przygotowywałam jeszcze w ministerstwie, idą w tym właśnie kierunku. Jako prezes UKE będę chciała zaproponować operatorom kodeks dobrych praktyk, który ujednolici terminologię używaną w regulaminach i umowach, tak żeby warunki oferty można było porównywać.

A dostęp do internetu?

- Internet w 2017 r. to będzie dobro powszechne. Może nie wszyscy będą mieli 100 MB/s, ale będzie to usługa dostępna, dobra i szybka.

* Magdalena Gaj, wiceminister administracji i cyfryzacji, a w poprzedniej kadencji rządu wiceminister infrastruktury. Do rządu trafiła z Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Pomogła przepchnąć przez Sejm wymyśloną w UKE tzw. megaustawę internetową znoszącą bariery przy budowie łączy internetowych, opracowała plan wykorzystania pieniędzy unijnych na budowę internetu przez samorządy. Zgłosiła pomysł "laptop dla każdego pierwszaka", ale go nie zrealizowała.

Zobacz więcej na temat:

Bądź na bieżąco, codziennie, za darmo i o stałej porze -

czytaj nasz newsletter!

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?

Zamów newsletter!