- Jeśli chodzi o obecną sytuację na rynku paliw, to tutaj korzystnym zjawiskiem jest obniżający się
kurs dolara. To będzie sprawiało, że ceny paliw będą mogły spadać - powiedział Pawlak w niedzielę dziennikarzom. - Natomiast jeśli chodzi o podatki (...), to w przypadku akcyzy idziemy po minimalnych stawkach w UE - dodał.
Jego zdaniem można się zastanawiać nad wprowadzeniem odrębnej stawki VAT na paliwa, ale - jak mówił - "jest to mało prawdopodobne w obecnym stanie rzeczy".
Wicepremier powiedział, że obecne ceny paliw w Polsce są wynikiem niekorzystnego zbiegu okoliczności. Baryłka ropy w przeliczeniu na
złote kosztuje teraz znacznie więcej (ok. 360 zł) niż w 2008 r. (ok. 270 zł), kiedy baryłkę wyceniano na 140 dol. (obecnie jest to ok. 100 dol.). - Cena ropy w złotych drastycznie wzrosła, i to jest główny czynnik cenotwórczy - wyjaśnił.
Pytany, czy to oznacza, że rząd nie może nic zrobić w celu obniżania cen paliw, Pawlak powiedział, że "rząd może wprowadzać rozwiązania, które będą premiowały alternatywne możliwości wykorzystania różnych innych rodzajów paliw, w tym także biopaliw". Zaznaczył, że te też nie będą bardzo tanie ze względu na konkurencję na rynku żywności.
O cenach paliw rozmawiali też m.in. politycy w niedzielnej audycji Radia ZET "7. dzień tygodnia".
Marek Siwiec (SLD) powiedział, że nawet dwutygodniowa ulga podatkowa dotycząca cen paliw byłaby uzasadniona. Adam Szejnfeld z PO przypomniał, że rząd SLD obniżył akcyzę, ale "efekt pozytywny o kilkanaście groszy był zauważalny na stacjach przez pierwsze dwa tygodnie", po czym ceny wzrosły do poprzednich poziomów. - Rząd miał wpływ na wysokość akcyzy, ale nie na wysokość marż prywatnych przedsiębiorców - dodał.
Zdaniem Jarosława Kurskiego (SP), jeżeli premier Donald Tusk byłby bardzo zdeterminowany, to mógłby w Komisji Europejskiej rozpocząć rozmowy o przedłużeniu możliwości dalszego korzystania przez Polskę z obniżonej stawki akcyzy. Europoseł uważa, że przed ostatnimi wyborami rząd przejawiał "niesamowitą skuteczność", jeśli chodzi o marże Orlenu i Lotosu.
Jacek Sasin (PiS) krytykował rząd, że chwali się najniższymi cenami paliw w Europie. - Tylko tam się zarabia trzy-cztery razy więcej niż tutaj, a płaci o kilka groszy mniej - mówił.
Kierowcy w wielu miastach Polski protestowali w sobotę przeciw wysokim cenom paliw. Auta poruszały się bardzo powoli w kolumnach liczących po kilkadziesiąt pojazdów. Czasami protestujący zatrzymywali się na stacjach benzynowych, tankując minimalne ilości oleju napędowego lub benzyny.