- Dowody osobiste z podpisem elektronicznym, pełniące funkcję karty ubezpieczeniowej, powinny w Polsce funkcjonować od dziesięciu lat - mówi wprost Tomasz Kulisiewicz, analityk firmy doradczej Audytel. - Taki dowód to przejrzysty system opieki zdrowotnej, to sprawna e-administracja - tłumaczy.
Ale e-dowodów wciąż nie ma, bo rząd przesuwa datę ich wprowadzenia, podając kolejne terminy: lipiec 2011, styczeń 2012, w końcu lipiec 2013.
- Wydaje się, że ten termin przynajmniej jest realny - mówił "Gazecie" Kulisiewicz kilka miesięcy temu. Dziś nie jest to już tak oczywiste. Powód? Przesunięcie terminu składania ofert w
przetargu na "opracowanie projektu technicznego dowodu osobistego, dostawa 2,5 tys. blankietów formatu ID-1 przeznaczonych do testów oraz wytworzenie i dostawa blankietów dowodu osobistego wyposażonego w mikroprocesor wraz z oprogramowaniem middleware zapewniającym komunikację z mikroprocesorem". Pierwszym terminem był grudzień, potem styczeń. Kilka dni temu Centrum Projektów Informatycznych MSW przysłało firmom startującym w przetargu dokumenty z nową datą - 17 kwietnia.
- Ta data sprawia, że albo wdrożenie e-dowodów albo znowu się opóźni, albo z postępowania wykluczona zostanie większość firm - ostrzegają anonimowo uczestnicy przetargu, do których udało nam się dotrzeć.
Dlaczego? - Terminy są nieubłagane. Od momentu złożenia ofert mija miesiąc na ich przejrzenie i uprawomocnienie się decyzji, potem dwa tygodnie na podpisanie umowy, potem co najmniej dwa miesiące na przygotowanie projektu technicznego, w tym ostatecznych wymagań na oprogramowanie - wylicza przedstawiciel jednej z firm. To nie koniec. - Co najmniej dwa miesiące trwa wykonanie i przetestowanie oprogramowania. Samo wykonanie tzw. masek do druku dokumentu to też dwa miesiące i terminy te biegną od momentu zatwierdzenia przez zamawiającego projektu technicznego - dodaje. Ale to wszystko nic wobec wymogu certyfikacji oprogramowania zapisanego w warunkach przetargu. - Musi się to odbyć w jednym z zagranicznych laboratoriów i trwa... około roku! Tymczasem termin wdrożenia dowodów zapisany jest w ustawie i nie da się go przesunąć ot, tak - mówią firmy. - Grudniowy termin był na styk. Przesunięcie go na kwiecień sprawia, że najprawdopodobniej wszyscy uczestnicy nie mają szansy zdążyć na czas z certyfikacją, a to oznacza, że w tym przetargu nikt nie będzie mógł odpowiedzialnie złożyć oferty, bo Centrum Projektów Informatycznych w warunkach
zamówienia zapisało, że brak certyfikacji w terminie (który przecież nie zależny od nas) oznacza spore kary liczone w milionach złotych - żalą się uczestnicy.
Ich zdaniem w tej sytuacji przetarg będzie fikcją. - Ministerstwo mogłoby go unieważnić, ale wtedy musiałoby zapłacić uczestnikom postępowania kary idące w kilkadziesiąt milionów złotych. Jeśli będzie upierać się przy obecnych terminach, to większość uczestników zostanie wyeliminowana i kontrakt wyląduje pewnie w rękach Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Wyeliminowanie konkurencji nie sprzyja uzyskaniu przez państwo dobrej ceny, a jednocześnie rynek czuje się takim postępowaniem oszukany! - przekonują przedstawiciele firm, do których dotarliśmy. Zapowiadają złożenie protestów do Krajowej Izby Odwoławczej.
Co na to resort spraw wewnętrznych? Przesunięcie terminu składania ofert w przetargu tłumaczy jedynie prośbą ze strony Centrum Personalizacji Dokumentów MSW. Na pytanie o to, czy termin wprowadzenia e-dowodów znowu się opóźni, resort nie odpowiada.
- W MSW został powołany pod nadzorem ministra
Romana Dmowskiego zespół, który przeanalizuje kwestie dotyczące wprowadzenia nowych wzorów dowodów osobistych. Następnie analiza zostanie przedstawiona międzyresortowemu komitetowi cyfryzacji, któremu przewodniczy minister Michał Boni - tłumaczy Małgorzata Woźniak, rzecznik MSW. I dodaje: - Nie została podjęta decyzja o rezygnacji z projektu pl.ID. Wszelkie pytania dotyczące odwołania przetargu czy ewentualnych roszczeń nie znajdują uzasadnienia na tym etapie.
E-dowód dofinansowywany jest ze środków unijnych. Budżet całego tzw. projektu pl.ID to 370 mln zł, z czego 314,5 mln zł to środki z UE.