Import używanych aut w zeszłym roku był najmniejszy od 2004 r., kiedy
Polska po przystąpieniu do Unii Europejskiej zniosła wszelkie ograniczenia w sprowadzaniu używanych samochodów. Rekord padł w 2008 r., kiedy Polacy sprowadzili ponad 1,1 mln sztuk używanych samochodów - niemal dwa razy więcej niż w zeszłym roku.
Ekspert branży motoryzacyjnej Wojciech Drzewiecki z firmy Samar uważa, że na zeszłoroczny spadek
importu aut z drugiej ręki złożyło się wiele powodów. - Doszło do osłabienia kursu złotego wobec euro i import używanych samochodów stał się mniej opłacalny. Z powodu kryzysu część ludzi obawia się o swoją przyszłość i oszczędza, a najłatwiej przełożyć na później zakup samochodu. Sądzę też, że częściowo nasycił się rynek używanych aut po tak dużym
imporcie w poprzednich latach - ocenia Drzewiecki. Jego opinie potwierdza statystyka. Mocne osłabienie złotego zaczęło się od lata 2011 r. i w tym samym okresie używane auta płynęły do Polski coraz węższym strumieniem. W lipcu 2011 r. Polacy sprowadzili 63,5 tys. używanych aut, a w kolejnych miesiącach coraz mniej, aż w grudniu - tylko 39,3 tys. sztuk. Obawy o przyszłość doprowadziły także do zmniejszenia zakupów nowych aut przez prywatne osoby.
Spada nie tylko liczba używanych aut importowanych przez Polaków, ale także wartość podatku akcyzowego od tych pojazdów. W zeszłym roku akcyza od jednego auta z importu wynosiła średnio 704 zł, podczas gdy rok wcześniej 727 zł, a w 2008 r. - 1276 zł. Podatek akcyzowy zależy od wartości samochodu, a zatem do Polski są sprowadzane coraz tańsze.
- Wśród importowanych aut jest coraz więcej mocno wyeksploatowanych pojazdów, w złym stanie technicznym - przypuszcza Drzewiecki. Rzeczywiście, prawie 47 proc. samochodów sprowadzonych w zeszłym roku przez Polaków miało dziesięć lat lub więcej, a w 2010 r. tak leciwe pojazdy stanowiły 43 proc. importu.
Ciągle jednak Polacy przodują w Europie w takim imporcie. Próbowali się z nami ścigać Białorusini, którzy w pierwszej połowie zeszłego roku sprowadzili ponad 250 tys. aut z Zachodu. Ale był to krótkotrwały boom, spowodowany przez unię celną Białorusi z Rosją. Zgodnie z ustaleniami tej unii od lipca 2011 r. Białoruś wprowadziła rosyjskie zaporowe cła na import używanych aut i stawki cła na starsze
samochody wzrosły nawet dziesięciokrotnie. Po wprowadzeniu takich barier w drugiej połowie zeszłego roku Białorusini sprowadzili już tylko 4 tys. używanych aut.
Polska jest też jedynym państwem UE produkującym samochody, w którym import używanych pojazdów jest trzy, cztery razy większy od sprzedaży nowych. W Czechach import używanych samochodów jest o jedną trzecią mniejszy od sprzedaży nowych, a biedniejsi od nas Słowacy w zeszłym roku kupili 74 tys. nowych, a używanych sprowadzili 66 tys. - czyli i tam sprzedaż nowych pojazdów przewyższa import starych.