Projekt ustawy zostanie skierowany do konsultacji społecznych w ciągu kilku dni. Wiek emerytalny ma stopniowo rosnąć do 67 lat. Premier w exposé zapowiedział, że mężczyźni mają tak długo pracować od 2020 r., a kobiety - od 2040 r.
PO zdaje sobie jednak sprawę, że ustawa może napotkać na opór społeczny. Głosy pod referendum w tej sprawie zbiera NSZZ "Solidarność". Również koalicjant z PSL chce bardziej "prorodzinnych zapisów". Politycy koalicji niemal dzień w dzień ustalają szczegóły nowego prawa.
"Gazeta" dowiedziała się, że po ostatniej takiej kilkugodzinnej naradzie postanowiono zwiększyć o cztery lata tzw. okres ochronny dla rolników, sędziów i prokuratorów.
Dziś rolnicy - jest ich ok. 1,5 mln - mogą odchodzić na emeryturę o pięć lat wcześniej, niż wynosi ustawowy wiek emerytalny (czyli
kobieta po ukończeniu 55 lat, mężczyzna - 60). Podobnie sędziowie i prokuratorzy, jeśli przepracowali na swoim stanowisku przynajmniej 30 lat. Po zmianach dotychczasowe przywileje utrzymają tylko ci, którzy spełnią warunki (odpowiedni staż, wiek) do końca 2017 r. Jeżeli ktoś do tego czasu warunków nie spełni, nie będzie mógł z przywileju skorzystać w kolejnych latach. Będzie pracował tak długo jak inni Polacy. Pierwotnie resort
pracy przewidywał utrzymanie obecnych przywilejów w tych grupach tylko do 2013 r.
- To może pomóc wprowadzić potrzebne zmiany. Ta poprawka ważna jest szczególnie dla PSL, dla którego rolnicy to naturalny elektorat - mówi Andrzej Arendarski, szef Krajowej Izby Gospodarczej (poprawka obejmie też sędziów i prokuratorów, bo mają podobne przywileje).
Zapewnia, że kiedy był ministrem współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Hanny Suchockiej, też musiał iść na ustępstwa. - Taka jest polityka. Dziś postąpiłbym dokładnie jak Donald Tusk. Zawsze jakąś cenę trzeba zapłacić, chociaż dusza się buntuje, że kogoś wyróżniamy. Ważne, by z reformy nie rezygnować - dodaje.
Kilka dni temu pisaliśmy, że rząd wykreślił z ustawy o podwyższeniu wieku emerytalnego zmiany w rentach wdowich. Rentę po zmarłym mężu nadal będzie więc mogła pobierać 50-letnia Polka. To też ma sprawić że ustawa łatwiej przejdzie przez Sejm.
Z kolei PSL pod koniec listopada ubiegłego roku chciało, aby kobieta z jednym dzieckiem odchodziła na emeryturę o trzy lata wcześniej, niż wynosi ustawowy wiek emerytalny. Matki z dwójką
dzieci o sześć lat szybciej kończyłyby
pracę, a trójki - aż o dziewięć lat. Nie wiadomo, czy taki zapis znajdzie się w projekcie ustawy.
Zdaniem prof. Ireny Kotowskiej z SGH łagodzenie kryteriów i wykreślanie niektórych punktów ustawy nic nie da. Co byłoby skuteczniejsze? - Oczekuje od polityków większej determinacji. Muszą w końcu wyjść i ogłosić Polakom: "Słuchajcie starzejemy się, dzieci nie przybywa. Nie ma pieniędzy na emerytury! Po prostu nie ma. Musimy więc dłużej pracować. Czy naprawdę mamy stanąć pod ścianą, stać się drugą Grecją, aby te nieuniknione zmiany wprowadzać" - podpowiada prof. Kotowska