Dwa, na pozór podobne, scenariusze gospodarcze dla Polski na przyszły rok opisują Janusz Jankowiak i Arkadiusz Garbarczyk z BRE Banku
Wskaźniki makroekonomiczne według ekspertów BRE Banku
rys. Studio Gazeta
Problemy łączące się ze spektakularnym wyhamowanie w tym roku tempa wzrostu gospodarczego sprawiły, że horyzont prognoz gospodarczych dla Polski znacznie się skrócił. W przypadku dużej niepewności - a z niepewnością mieliśmy w tym roku do czynienia w zasadzie stale - uwaga koncentruje się zawsze na zjawiskach bieżących. Najdobitniejszym tego wyrazem były - i nadal są - regularnie rewidowane założenia makro, obejmujące okres nie dłuższy niż 5 najbliższych miesięcy. Tak właśnie postąpił ostatnio rząd, przedkładając parlamentowi projekt nowelizacji budżetu.
Już wkrótce jednak trzeba będzie wyjść poza ten nienaturalnie zawężony horyzont prognostyczny. Niebawem czeka nas kilka wydarzeń, które na powrót skierują uwagę inwestorów nie tylko na bieżący rok, ale również na kilka najbliższych lat.
Przede wszystkim ustępujący rząd musi przygotować i tak już spóźnione założenia do przyszłorocznego budżetu. Ustawa budżetowa zaś musi sięgać przewidywaniami aż po rok 2004. Rada Polityki Pieniężnej z kolei zobligowana jest przedstawić własną koncepcję polityki monetarnej na rok 2002, w tym - przede wszystkim - oczekiwany przez rynek z dużym zainteresowaniem kolejny krótkookresowy cel inflacyjny oraz plany co do nierozwiązywalnego - jak się okazuje - po raz kolejny problemu nadpłynności w sektorze bankowym.
Jest rzeczą oczywistą, że pomimo wyborów plany i prognozy władzy fiskalnej i monetarnej, ogłoszone publicznie, a tego wymaga prawo, w jakimś sensie wytyczą pole manewru dla polityki gospodarczej nowego rządu. Stąd już dziś warto się zastanawiać, czego możemy oczekiwać, jeśli chodzi o zasadnicze przyszłoroczne wskaźniki makroekonomiczne.
Opracowaliśmy dwa scenariusze rozwoju sytuacji gospodarczej. Zasadnicza różnica między nimi polega na zachowaniu, albo zmianie funkcji reakcji Rady Polityki Pieniężnej. W pierwszym przypadku rada będzie nadal zobligowana kierować się osiągnięciem celu inflacyjnego; w drugim - zostanie przeprowadzone (dobrowolne lub wymuszone) przeorientowanie zasad polityki pieniężnej na osiągnięcie również innych poza inflacją celów (nominalny PKB, stabilizacja kursu, wskaźnik bezrobocia).
Takie założenie musiało znaleźć wyraz w diametralnie odmiennych przewidywaniach co do skali redukcji w przyszłym roku podstawowych stóp procentowych NBP. Polityka stóp procentowych, a precyzyjniej właśnie funkcja reakcji władzy monetarnej, jest aktualnie czynnikiem obciążonym największą niepewnością. Pozostałe parametry makroekonomiczne są endogeniczne wobec stopnia restrykcyjności polityki monetarnej, bądź też - jak choćby popyt zagraniczny - mają charakter egzogeniczny i są bardziej niż w tym roku przewidywalne.
Wolniej, bezpieczniej
Scenariusz bazowy zakłada na przyszły rok: niezmienioną funkcję reakcji Rady Polityki Pieniężnej, co powinno przełożyć się na maksymalnie 250 pkt. bazowych redukcji stóp procentowych w całym roku; stabilizację deficytu ekonomicznego na poziomie przekraczającym 3 proc., ale nie wyższym niż 4 proc. PKB; umiarkowane tempo wzrostu popytu krajowego; utrzymanie niskiego popytu zagranicznego, będącego wynikiem nieznacznego tylko przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego w krajach Unii Europejskiej; brak szoków zewnętrznych.
Przy takich założeniach w przyszłym roku oczekiwać można osiągnięcia następujących parametrów makroekonomicznych: