" GOCE (czyli
Gravity field and steady-state Ocean Circulation Explorer) - nowy satelita ESA będzie mierzył grawitację ziemską w różnych punktach planety - w ten sposób powstanie szczegółowa mapa pola grawitacyjnego globu" - wyjaśnia Mark Drinkwater, naukowiec zaangażowany w projekt. "Dane będą tak trafne i szczegółowe, jak nigdy wcześniej - powstanie w ten sposób podstawowy, referencyjny zestaw danych, który umożliwi nam nowe spojrzenie na kwestię cyrkulacji oceanów, wpływu tego zjawiska na zmiany klimatów, a także na strukturę wnętrza Ziemi w krytycznych punktach, czyli strefach aktywności wulkanicznej i sejsmicznej" - dodaje Drinkwater.
To, co zostanie podrzucone, musi spaść - taka podstawowa definicja grawitacji zwykle nam wystarcza. Niestety, w pewnych okolicznościach to za mało. Wiemy na przykład, że siła grawitacji Ziemi nie jest stała - minimalnie różni się w różnych punktach globu.
Zamontowano w GOCE ultraczułe akcelerometry będą mierzyły wszystkie odchylenia i zakłócenia ziemskiego pola grawitacyjnego, związane np. z rotacją planety, położeniem pasm górskich i rowów oceanicznych, czy różnic w gęstości wnętrza Ziemi. Satelita będzie orbitował zaledwie 155 mil nad powierzchnią Ziemii - dzięki temu GOCE stworzy precyzyjną, trójwymiarową mapę pola grawitacyjnego. Misja potrwa ok. 20 miesięcy.
Zebrane informacje pomogą także naukowcom w ostatecznym ustaleniu wysokości najwyższych obiektów Ziemi - np. szczytu Mount Everest (obecnie najdokładniejsze pomiary różnią się od siebie o kilka metrów). "Mierzenie najwyższych punktów globu z wykorzystaniem odpowiednich standardów referencyjnych pozwoli nam lepiej zrozumieć Ziemię" - tłumaczy Bente Lilja Bye, dyrektor ds. badań Norweskiego Urzędu ds. Kartografii i Katastru.
"GOCE zwiększy precyzję pomiarów geodezyjnych i pozwoli na stworzenie zunifikowanego, globalnego systemu mierzenia wysokości - dzięki temu będzie można np. porównać wysokość najwyższych wzniesień z różnych kontynentów. Kolejną korzyścią będzie też poprawienie skuteczności prognozowania zachowania Ziemi - być może uda nam się trafniej przewidywać kataklizmy i ograniczać ich skutki" - dodaje Bye.