Motodziennik

Sieciowy dysk Google nie zagraża ani Windows, ani PC (ani nikomu innemu)

Scott Gilbertson
29.01.2009 , aktualizacja: 29.01.2009 16:36
A A A Drukuj
Ostatnio po raz kolejny pojawiły się informacje o GDrive, czyli online'owej usłudze backu-upu od Google. Ów mityczny GDrive to najczęściej powracająca plotka dotycząca planów firmy Brina i Page'a - słyszymy o nim od lat. Ostatnio pojawiły się jednak pierwsze konkretne sygnały, mogące świadczyć o tym, że owa usługa rzeczywiście jest przygotowywana.
Na zdjęciu Larry Page - współzałożyciel Google
Fot. Paul Sakuma AP
Na zdjęciu Larry Page - współzałożyciel Google
Pierwszym był pewien element makowej wersji Google Picasa - w opcjach synchronizowania pojawiła się funkcja "Google Web Drive". Na razie odnośnik do niej nie działa - ale serwisy Blogoscoped oraz Google Operating System (które jako pierwsze o tym poinformowały) znalazły więcej wskazówek świadczących o tym, że GDrive może wkrótce się pojawić.

W tym momencie możesz sobie pomyśleć "No i co z tego? Dlaczego dziennikarze TGDaily tak się tym podekscytowali, że chcą, żebym wyrzucił swój twardy dysk"? W końcu DropBox działa dokładnie tak samo, jak - wedle zapowiedzi - ma działać GDrive. Różnica polega tylko na tym, że to nie Google przechowuje pliki.

Bo w sumie co nowego może zaoferować GDrive (oprócz zaspokojenia życzeń fanów, błagających o taką funkcję od lat)? Cóż, z ustaleń Google Blogoscoped dowiadujemy się, że Google planuje powolne przekształcenie Google Docs w webowy interfejs usługi GDrive.

To mogłoby oznaczać (jeśli przyjmiemy, że GDrive będzie działał podobnie jak DropBox), że oprócz przestrzeni dyskowej i opcji synchronizacji otrzymasz do dyspozycji również dostępny online zestaw narzędzi do edycji dokumentów. Jeśli taka opcja cię nie zainteresuje, z pewnością pojawi się również oprogramowanie dla Windows i Mac OS X, dzięki któremu będziesz mógł modyfikować swoje dokumenty za pomocą tradycyjnych desktopowych aplikacji.

Pojawienie się tzw. klientów synchronizacji może też oznaczać, że Google przewiduje tworzenie lokalnego back-upu dokumentów (dzięki czemu będą one dostępne nawet, jeśli w danej chwili nie będziesz dysponował aktywnym połączeniem sieciowym).

Zaletą takiego rozwiązania będzie to, że bez znaczenia stanie się to, z jakiego komputera korzystasz - zawsze będziesz mógł zsynchronizować go z danymi przechowywanymi online i mieć dostęp do swoich plików. Gadget Lab słusznie zwraca uwagę, że to może być poważna zaleta dla użytkowników netbooków (w których często montowane są dyski o niewielkich pojemnościach).

Nowa usługa może być również bardzo przydatna dla osób, które jednocześnie korzystają z kilku komputerów - w takiej konfiguracji odpowiednie synchronizowanie plików jest zawsze najbardziej kłopotliwe (inna sprawa, że jest już mnóstwo narzędzi, które z powodzeniem sobie z tym radzą).

Wspaniale, prawda? Cóż, problem w tym, że DropBox już teraz robi to wszystko (z wyjątkiem integracji z Google Docs). A poza tym w GDrive możemy spodziewać się tych samym komplikacji i problemów, które już dziś występują w DropBox. Chodzi o dwie podstawie kwestie związane z całą ideą cloud computing.

Pierwszą jest zaufanie. Powierzyć Google swoją pocztę to jedno - ale powierzyć firmie całą swoją cyfrową tożsamość, wszystkie dane i dokumenty, to inna rzecz. Tu już nawet nie chodzi o problemy z bezpieczeństwem czy prywatnością. Chodzi nam np. o awarię serwera, która dla wielu ludzi mogłaby oznaczać potężne kłopoty.

Drugi problem polega na tym, że dokumenty tekstowe, arkusze i prezentacje (czyli to, co możemy tworzyć i edytować przez Google Docs) wcale nie są tym, co zajmuje większość naszych dysków). Czy ten mityczny GDrive zechce przechować i synchronizować moje 200 GB plików MP3? Za darmo? Wątpię. A co z filmami? U przeciętnego użytkownika GDrive przechowa co najwyżej zawartość folderu "Moje Dokumenty" - czyli pewnie kilka GB. Trudno więc przyjąć, że ta usługa zastąpi twardy dysk. Microsoft Live Sync już teraz oferuje coś takiego - i jakoś nikt nie mówi o tym, że to "zmieniło sposób, w jaki korzystamy z Windows". Nie zauważyłem też, by wszyscy zaczęli wyrzucać dyski.

Google Drive może się okazać przydatny dla osób, które chcą sprawniej synchronizować pliki z Google Docs, ale raczej na pewno nie zastąpi twardych dysków. Fantastyczne wizje TGDaily o bootowalnym GDrive podłączonym do naszego domu światłowodem są interesujące - ale jeśli nie chcesz spędzić całego dnia na czekaniu, aż system załaduje i uruchomi się z dysku Google'a, to na razie powinieneś pozostać przy standardowym HDD. A jeśli nie chce ci się czekać na GDrive, to zawsze masz DropBox, Windows Live Sync oraz dziesiątki podobnych usług.

Bądź na bieżąco, codziennie, za darmo i o stałej porze -

czytaj nasz newsletter!

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Chcesz otrzymywać najnowsze wiadomości gospodarcze?

Zamów newsletter!