- Kryzys finansowy dał nam nauczkę, ale był też bolesną lekcją inwestowania - komentowali analitycy niemal paniczną wyprzedaż jednostek funduszy trwającą od końca 2007 r. przez kilkanaście miesięcy.
Kiedy ceny akcji biły rekordy klienci likwidowali lokaty bankowe i masowo kupowali jednostki niebezpiecznych funduszy akcyjnych. Niejedna osoba straciła majątek życia. - Jest gniew, poczucie bezsilności i wstyd - mówił w listopadzie 2008 r. o samopoczuciu inwestorów psycholog biznesu Jacek Santorski, psycholog biznesu.
Po pierwszym półroczu analitycy zajmujący się rynkiem funduszy inwestycyjnych przecierali oczy ze zdumienia. - W całej pierwszej połowie 2010 roku fundusze gotówkowe, czyli takie, które inwestują głównie w obligacje i bony skarbowe, pozyskały łącznie 3,26 mld zł, czyli najwięcej ze wszystkich rodzajów funduszy!
Chociaż inwestując w ten rodzaj funduszy, nie mamy szansy na choćby porównywalne zyski, jakie możemy osiągnąć przy funduszach akcyjnych (w ostatnim roku najlepsze fundusze pieniężne zarobiły 7-8,5 proc.), to jednak ryzyko strat jest ograniczone do minimum.
Według niektórych analityków popularność bezpiecznych produktów to oznaka większej świadomości inwestycyjnej Polaków. - Z pewnością doświadczenia z poprzedniej hossy związane z funduszami akcji sporo Polaków nauczyły. Wielu inwestorom uświadomiły, że nie są one maszynką do robienia pieniędzy i uwidoczniły związek między zyskiem a ryzykiem. Doświadczenia te dla wielu były bolesne. Na tyle, że awersja do nich nie minęła w czasie trwającej od lutego ubiegłego roku przez kilkanaście miesięcy kolejnej silnej fali wzrostów na rynkach akcji. Można więc mówić o wzroście świadomości inwestycyjnej. Można też powiedzieć, że obecne zachowania inwestycyjne Polaków są w dużej mierze racjonalne - mówi Roman Przasnyski, główny analityk Gold Finance.
Inną diagnozę stawia Tomasz Jędrzejczak, prezes Legg Mason TFI. Jego zdaniem popularność bezpiecznych funduszy wynika z wprowadzenia unijnej dyrektywy MiFID (skrót od Markets in Financial Instruments Directive). Zakłada ona, że firma, która sprzedaje dany produkt finansowy, jest zobowiązana np. do oceny na podstawie ankiet, czy klient rozumie ryzyko inwestycyjne i jest w stanie ponieść ryzyko finansowe związane z transakcją. W tym celu od 17 czerwca klienci TFI muszą wypełnić specjalne ankiety. Wcześniej, od połowy kwietnia, zobowiązani byli podpisać dodatkowe umowy. Efekt? - Jak to często bywa w pierwszym okresie wdrażania nowych regulacji, istnieje duża niepewność - co wolno, a czego nie wolno. Niepewność ta skłania do unikania decyzji ryzykownych. Stąd pracownicy dystrybutorów, nie chcąc narazić się na zarzut nieprawidłowego działania, preferują polecanie inwestycji bezpiecznych - mówi Tomasz Jędrzejczak. Tezę Jędrzejczaka potwierdzałyby dane za maj - wtedy 80 proc. nowych pieniędzy klienci przynieśli właśnie do bezpiecznych funduszy pieniężnych i gotówkowych. Również zdaniem Piotra Kukowskiego, szefa IDEA TFI, uwarunkowania związane z MiFID miały wpływ na rodzaj kupowanych funduszy, jednak nie bagatelizowałby on wzrostu świadomości inwestycyjnej. Należy pamiętać, że zawirowania na rynkach finansowych w ostatnich latach i towarzyszące im komentarze ekspertów przyczyniły się również do popularyzacji wiedzy z zakresu finansów - uważa Kukowski.
Tymczasem wytłumaczenie mechanizmu może być banalnie proste. - Zmieniły się polecenia dotyczące struktury sprzedażowej w bankach. Ktoś przyszedł do banku bo chciał założyć depozyt, a wychodzi z funduszem obligacji. Bank pokazuje, że jest to produkt równie bezpieczny, a przy tym bardziej zyskowny od lokaty - uważa Tomasz Publicewicz z firmy Analizy Online
Mimo przetasowań na rynku fundusze akcyjne cały czas są liderami pod względem wielkości aktywów - stanowią one 26 proc. całego rynku funduszy i pozostają najbardziej dochodowym produktem. Jednak jeśli chcemy uniknąć strat, powinniśmy w nie inwestować co najmniej w perspektywie 3-5 lat.