- Nie jestem desperatem. Szukam dobrej pracy z normalną umową - mówi pan Jarosław, 37-letni szczecinian, który we wtorek już o godz. 8.30 był w Wojewódzkim Urzędzie Pracy przy ul. Mickiewicza w Szczecinie. Czekał aż o godz. 10 niemieccy doradcy z Agentur für Arbeit w Pasewalku i Greifswaldzie oraz z centralnego pośrednictwa Zentrale Auslands - und Fachvermittlung (ZAV) zaczną przyjmować Polaków. - Jestem wcześnie, bo 10 maja był taki tłum, że w końcu zrezygnowałem. Już nie miałem czasu.
Od 10 maja w Szczecinie działa polsko-niemiecki punkt doradczy Eures. Dyżurująca w nim dr Sabine Teubner-Schoebel z Greifswaldu wyjaśnia, że zgodnie z planem raz na tydzień do Szczecina przyjeżdżać ma jeden urzędnik Arbeitsagentur. Ale na początek ze względu na ogromne zainteresowanie jest ich więcej (we wtorek były we trzy). 10 maja przyjęli 66 osób, 17 maja - 62 osoby. Na obu dyżurach był też dyrektor Heiko Mirass, by przyjrzeć się, jak funkcjonuje punkt.
- My nie pośredniczymy. Tylko podpowiadamy, gdzie szukać pracy i wyjaśniamy, jakie są warunki życia w Niemczech - mówi dr Teubner-Schoebel. Ona i Djane Jennricke z Pasewalku przyjmowały zainteresowanych posadą w rejonie przygranicznym. Ramona Haase z ZAV w Rostocku - tych, którzy gotowi są jechać bardziej w głąb Niemiec oraz do pracy sezonowej. Rozdawały ulotki i broszury.
Podobnie jak przed tygodniem przyszło sporo osób nieznających niemieckiego, a język to wymóg pracodawców (na dyżurze był jeden tłumacz). Ale byli i tacy, jak pani Monika z Nowogardu (po studiach pedagogiki, chce być opiekunką w przedszkolu) czy studentka szukająca pracy na lato w recepcji, którzy mówią biegle po niemiecku, mieli nawet przetłumaczone dokumenty i c.v. Językowego problemu nie miała też pani Iwona, fryzjerka, która chce otworzyć zakład w Niemczech (strzygła Niemki kiedyś przyjeżdżające na zakupy do Krajnika). Dwudziestolatkowie Łukasz Przemysław i Grzegorz Czuraj przyjechali 150 km z Człopy koło Wałcza. - Mam pracę, ale dobrze byłoby polepszyć byt - mówi pan Grzegorz. - Mogę się nawet przeprowadzić.
Polacy nie tylko przyjeżdżają na szczeciński dyżur. Tłumy są na targach pracy w kolejnych miejscowościach. W poniedziałek Niemcy byli na targach PUP w Gryficach, gdzie i oni, i nadmorscy pracodawcy szukali ludzi do branży turystycznej (hoteli, gastronomii). Przyszło ponad 400 poszukujących pracy.
Zainteresowani zgłaszają się też bezpośrednio do niemieckich urzędów. Christian Justa, kierownik najbliższego granicy urzędu w Pasewalku, mówi, że codziennie odbierają telefony, maile, czasem ktoś przyjeżdża. Zauważył, że wiele osób wróciło z pracy w innych krajach np. Anglii, Skandynawii. Są też absolwenci Uniwersytetu Szczecińskiego oraz chętni do prac sezonowych.
- Trzy czwarte to mężczyźni - mówi Justa. Opowiada, że początkowo dziwili się, gdy już przed 1 maja zaczęli się pojawiać młodzi mężczyźni z Polski, którzy twierdzili, że są emerytami, a chcą pracować. - Okazało się, że to polscy policjanci, którzy mogą bardzo szybko iść na emeryturę. Około 40-, 50-letni i już emeryci. Gotowi podjąć każdą pracę. Dotąd zgłosiło się 20 policjantów.
Heiko Mirass Greifswaldu: Mamy trzy razy więcej chętnych
Monika Adamowska: Boicie się otwarcia rynku pracy?
Heiko Mirass, dyrektor Agentur für Arbeit Neubrandenburg: Chcemy uczynić to wspólnym atutem, wspólną polsko-niemiecką korzyścią. Np. w województwie zachodniopomorskim jest ok. 1900 bezrobotnych kucharzy. A po niemieckiej stronie poszukiwane są osoby, zwłaszcza młode, do gastronomii, turystyki. W naszym regionie główna korzyść jest taka, że ludzie mogą szukać pracy w niedalekiej odległości po obu stronach granicy.
Pana pracownicy mają teraz więcej pracy?
- Przed 1 maja w naszym regionie było kilkuset Polaków, którzy pracowali na podstawie różnych zezwoleń, głównie w medycynie. Na terenie agentury Neubrandenburg [obejmuje część Mecklemburgii, w Pasewalku ma filię] obsługiwaliśmy miesięcznie ok. 50 osób, które telefonowały, mailowały, przyjeżdżały. Gdy ruszył punkt doradczy w Szczecinie, jednego dnia przyszło 66 osób. W większości z czystej ciekawości. 14 osób rzeczywiście było konkretnie zainteresowanych pracą i mogło od razu podjąć rozmowy z pracodawcami. Część szukała pracy sezonowej. Nie jesteśmy biurem rekrutującym. Nie pośredniczymy, nie kojarzymy. Doradzamy, gdzie i jak szukać pracy. Otwarcie punktu w Szczecinie jest skoncentrowaniem usługi doradczej po stronie polskiej. Na statystyki jeszcze za wcześnie. Wstępnie można ocenić, że zainteresowanie jest około trzykrotnie większe niż przed 1 maja.