Tablety, reklamy DOOH, cyfrowe menu w restauracjach, interaktywne cyfrowe "kioski" Niektórzy ludzie przekonują się, że "więcej, szybciej i nowocześniej" nie zawsze musi znaczyć "lepiej dla mnie". Cyfrowych narzędzi, gadżetów itp. jest już tak dużo, że część osób zaczyna odczuwać pewnego rodzaju znużenie, nawet irytację. Zjawisko narasta od kilku lat. Firmy przewidujące trendy, jak choćby JWT, The Futures Company, Euromonitor International, Trendwatching czy TrendONE, zgodnie zapowiadają stopniowy wzrost zmęczenia technologią (ang. technology fatigue), przeładowania cyfrowo-informatycznego (ang. digital information overload) i szumu cyfrowego (ang. digital clutter). W reakcji na szybko postępującą technologizację naszego życia, na przesyt "wiecznie podłączonym stylem życia" (ang. always plugged-in existence) dochodzi do głosu potrzeba bardziej wyważonego funkcjonowania na "platformach" on- i off-line. Jest to trend określany jako de-teching, offlining czy unplugging, czyli po prostu - wylogowanie. Obecnie chcemy lepszej kontroli sposobu korzystania lub ograniczania nowoczesnych technologii komunikacyjnych, szukamy chwil wytchnienia, możliwości "resetu" czy nawet "odtrucia" (ang. digital detox). Na pewno jest to trend, który warto obserwować.
Kontr-trend Powinniśmy jednak mówić o przemęczeniu, chwilowym przeciążeniu czy może tylko o ochłonięciu po pierwotnym zachwycie i zachłyśnięciu się możliwościami stwarzanymi przez nowoczesne technologie komunikacyjne? "Wylogowanie" to typowy kontr-trend, reakcja na lawinowy rozwój i nowe możliwości, jakie są przed nami roztaczane. Wiążą się z nimi takie zjawiska, jak zmiana stylu pracy, nierównowaga życia on-line i off-line, deficyt więzi i relacji osobistych, porecesyjne przewartościowanie stylu życia i konsumpcji, a także napływające wyniki badań nad wpływem nowych technologii na funkcjonowanie mózgu. Narastająca nierównowaga życia on- i off-line i związany z tym deficyt bezpośrednich relacji przejawia się w takich zjawiskach, jak:
„digital loneliness” - „samotność w sieci”, kontakt z drugim człowiekiem zapośredniczony przez technologię
„digital friendship” - pozorna serdeczność w internecie przejawiająca się choćby tym, że on-line dostajemy setki życzeń urodzinowych, podczas gdy w „realu” nikt nie zadzwonił, nie odwiedził nas
„digital obesity” - dotyczy ludzi, którzy mają wszystkie tzw. tech-gadżety, tysiące zdjęć, piszą blogi itp., w związku z czym są tak zajęci, że nie mają czasu dla ludzi
„oversharing” - nadmierne dzielenie się informacjami z innymi, zasypywanie ich mało istotnymi danymi na swój temat, a także oczekiwanie tego od innych
Należy wspomnieć także o ZUI, czyli zespole uzależnienia od internetu, zwanym siecioholizmem, co przejawia się m.in. socjomanią i erotomanią internetową, uzależnieniem od sieci, np. gier on-line. Innymi bodźcami zmian w zachowaniu ludzi i postawach konsumenckich stały się niedawna recesja i wciąż trwające skutki kryzysu ekonomicznego. Konsumenci nie tylko stali się bardziej oszczędni, ale też przewartościowali swoje życiowe priorytety. Na wartości zyskały m.in. rodzina i relacje międzyludzkie, uczciwość i prostota oraz zwykłe, codzienne radości. Rozwija się trend zwany „slow life”, nawiązujący do powstałego wcześniej ruchu „slow food”, moda na tzw. „slow parenting” i ogólnie wolniejszy tryb życia oraz bliższe, bardziej autentyczne relacje międzyludzkie... czyli po prostu „real life”!
Czas na detoks? Manifestacją trendu są różnego rodzaju inicjatywy indywidualne lub grupowe. Niektórzy rezygnują z posiadania telewizji, wyłączają pocztę głosową lub komórkę. Od czasu do czasu przeprowadzają "detoks", umawiając się z samym sobą lub z grupą znajomych na "dzień bez komórki" lub "miesiąc bez Facebooka", a biura podróży zaczęły oferować "wczasy bez zasięgu". Przykładem może być działające od 2009 roku zrzeszenie Sabbath Manifesto, które współorganizuje "dzień wylogowania" i podpowiada, jak docenić życie poza technologią: "napij się wina, spotkaj się z tymi, których kochasz itd.". Stowarzyszenie oferuje m.in. "śpiworek" dla telefonu oraz umożliwia pobranie aplikacji informującej przyjaciół, że aktualnie jesteśmy "wylogowani".
W odwyku od technologii paradoksalnie pomaga technologia. Firma Reboot Communications oferuje aplikację na
iPhone umożliwiającą jego czasowe wyłączenie. Serwis Staygrounded.com udziela porad on-line, co robić, „gdy komunikacja cyfrowa zaczyna nas przerastać”, a Unplugreconect.com organizuje seminaria temu poświęcone. Porady można także znaleźć na profilu „Digital Oveload” Facebooka. Akcje typu „Unplugg your kids”, czyli „Wyloguj swoje dzieci”, w większości dotyczą ograniczenia oglądania telewizji, ale jest też „Tydzień wolny od ekranów” (wszelkich) z dokładną instrukcją, jak go zorganizować, by dzieci nie nudziły się i poznały smak „prawdziwego dzieciństwa”, z huśtawką, latawcem i pieczeniem ciasteczek z rodzicami. Z kolei Thelogoff.org prowadzi kampanię społeczną zachęcającą samych rodziców do wylogowania się z sieci i zajęcia się swoimi dziećmi - w przeciwnym razie zrobią to dzieci, po prostu wyciągając wtyczkę z gniazdka. Do ironii odwołali się także twórcy serwisu Seppukoo.com proponującego „sieciowe samobójstwo”, czyli rezygnację z konta na Facebooku jako wydarzenie społeczne. Kroki prawne podjęte przez Facebook spowodowały jednak zawieszenie strony, na której pojawiło się wezwanie „Po prostu zrób to sam” oraz odpowiednie instrukcje.
Jaka jest skala zjawiska? Obserwacje prowadzone w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych pozwalają poniekąd oszacować skalę odczuwania zmęczenia i uciążliwości niektórych aspektów związanych z korzystaniem z technologii komunikacyjnych. Oczywiście trzeba pamiętać, że jest to zjawisko złożone i niejednorodne. Jednym mogą przeszkadzać skutki widoczne w sferze relacji i więzi społecznych, inni mogą odczuwać zmęczenie zalewem informacjami, a jeszcze inni - byciem stale "dostępnym". Niezależnie od nasilenia, zjawisko ma jednak dość powszechny zasięg.
[Rys 1 - opis poniżej ]
Połowa ankietowanych osób miała odczucie, że spędza zdecydowanie zbyt dużo czasu, korzystając z technologii. Podobna grupa stara się regularnie "wylogowywać", aby mieć więcej czasu na doświadczenia w "realu". Aktywnym zawodowo dokucza zalewający ich strumień informacji, a 1/4 z nich uważa, że technologia spowodowała, że pracują więcej niż kiedyś. Większość chciałaby także móc spędzać więcej czasu z rodziną lub przyjaciółmi osobiście, a nie za pośrednictwem technologii.
Co nam dokucza najbardziej? Badanie przeprowadzone latem minionego roku na polskich internautach przez 4P Research Mix pokazuje podobną skalę zjawiska, gdy porównujemy poszczególne symptomy. Często dotyczą one blisko połowy populacji.
[Rys 2]
Jako uciążliwe i stresujące najczęściej wskazywane są możliwości kontroli, jaką stwarzają nowoczesne technologie poprzez m.in. śledzenie naszej aktywności przez innych użytkowników, korporacje czy instytucje państwa. Przeszkadza także odczuwany przymus ciągłego reagowania na docierające do nas wiadomości, zmiany statusów, zaproszenia czy tzw. zaczepki. Pracownicy odczuwają jako stresujące bycie stale dostępnym dla przełożonych, współpracowników lub kontrahentów. Jednak żaden z badanych symptomów zmęczenia nie dotyka więcej niż jednej trzeciej polskich internautów. Nadmiar kontaktów zapośredniczonych przez sieć jest dokuczliwy tylko dla 1/5 ankietowanych.
[Rys 3]