Makro sprzedaje całe zafoliowane prosięta. Klienci w szoku

Jakub Wątor
14.10.2013 , aktualizacja: 14.10.2013 16:19
A A A Drukuj
Prosię sprzedawane w Makro Cash&Carry

Prosię sprzedawane w Makro Cash&Carry (Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!)

Niemiecka sieć hurtowni Makro Cash & Carry wprowadziła do swej oferty zafoliowane w całości małe prosięta. Widok jest szokujący. Zareagowała na to już fundacja Viva! zajmująca się ochroną zwierząt, a klienci Makro przeprowadzili zmasowany atak na firmę.
Młode prosięta zapakowane są w całości próżniowo w folię i sprzedawane w dziale mięsnym. Mają od 3 do nawet 10 kg. Widok, trzeba przyznać, jest dość szokujący:



Pierwsza zareagowała na to fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt "Viva!", której zdjęcia z hurtowni podesłali internauci. Opublikowała jedno z nich na swoim profilu na Facebooku z dopiskiem: "Małe pyszne prosiaczki już do nabycia w Makro Cash & Carry. Czy to Was zachęca do wizyty w tych sklepach? Wydaje nam się, że firmie zależy na opinii klientów". Po tych słowach fundacja podaje link do fanpage'u Makro. Zaraz po tym szybko ruszyła machina emocji.

"Zbulwersowanie, wstyd"

"Byłam Waszą wierną klientką i dużo zostawiałam pieniędzy w sklepie, ale sprzedaż małych martwych świnek to porażka! Nigdy więcej, choćbym przymierała głodem, nic u Was nie kupię i moi znajomi też mają takie zdanie" - napisała Ewa. Joanna dodaje: "Ciekawe, co się robi w głowach dzieci, które patrzą na takie prosiaczki w sklepie... Nie macie za nic wyczucia i empatii. I te kolorowe papryczki w tle na waszym profilu - co za skrajność - czemu nie wrzucicie prosiaczka?!?! Kiepsko by to wyglądało prawda? Jestem oburzona, zniesmaczona. Zbulwersowana. Wstyd".

Ale są też głosy odmienne. Jeden z internautów, Emil, stanął po stronie Makro: "TRAWOJADY - idźcie prowadzić swoje krucjaty gdzie indziej. Wchodzicie na profil sklepu, który sprzedaje m.in. mięso i bulwersujecie się, że na zdjęciach jest (o zgrozo!) mięso!".

Obrońca zwierząt: to sytuacja edukacyjna

Ale wśród wielu oburzonych lub rozśmieszonych cudzym oburzeniem osób znalazły się i takie, które tę sytuację traktują jako edukacyjną. Na profilu fundacji Viva! pojawiło się wiele komentarzy sugerujących, że dzięki tak zafoliowanym prosiętom ludzie przemyślą jedzenie mięsa.

Podobnie uważa prezes fundacji Cezary Wyszyński. - Z reguły w sklepach zwierzęta są podane już w formie kotleta, bez głowy, oczu itd. Na opakowaniu kotletów nie ma informacji, jak żyło to zwierzę, jak było inteligentne, bo to byłoby wbrew interesom firm. A tym razem nagle do ludzi dociera, że to są zwierzęta, które kiedyś żyły. Nagle pojawia się to połączenie w ludzkich mózgach - tłumaczy.

I dodaje, że na szczęście od czasu do czasu - tak jak właśnie tym razem - firmy strzelają sobie w stopę i wymyślają produkty, które unaoczniają ludziom, jak jest naprawdę.

Wykorzystajmy moment szoku

- To jest sytuacja edukacyjna, ale podejrzewam, że gdyby tego typu produktów było więcej, to ludzie by zobojętnieli. Nie jestem więc zwolennikiem tego, by było to nagminne. Gdy zdarza się tak od czasu do czasu, dobrze jest wykorzystać to do rozmowy na temat hodowania i zabijania zwierząt. Dlatego w momencie szoku i zbulwersowania namawiamy ludzi, by zrobili z tym coś i na przykład spróbowali wegetarianizmu - mówi Cezary Wyszyński.

Fundacja Viva! na razie nie ma zamiaru interweniować w firmie Makro. Jak tłumaczy prezes Wyszyński, fundacja obserwuje sytuację i czeka na to, czy i jak Makro zareaguje na komentarze użytkowników w internecie.

Makro: takie są potrzeby klientów

Zapytaliśmy Makro Cash & Carry, jak się ustosunkują do takiej reakcji klientów na sprzedaż prosiąt. - Makro Cash & Carry Polska buduje ofertę w odpowiedzi na potrzeby swoich klientów, a mrożone prosięta są produktem popularnym wśród naszych klientów Horeca [branże hotelarska, restauracyjna i kawiarniana]. Kwestię wyboru produktu pozostawiamy naszym klientom - tłumaczy Magdalena Figurna z biura prasowego firmy.

PYTANIE Czy sprzedaż całych prosiąt w Makro to przesada?

 To szokujące. Klienci powinni sobie darować wizyty w Makro.
 Nic bulwersującego. Mięso to mięso, tylko podane w innej formie.
 Nie interesuje mnie to, nie jem mięsa.
Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Bądź na bieżąco, codziennie, za darmo i o stałej porze -

czytaj nasz newsletter!

  • 1
Komentarze (7)
Zaloguj się
  • Oceniono 18 razy 12

    Właściwie to w czym rzecz? Nikt nigdy nie jadł pieczonego w całości (oczywiście wcześniej zabitego, wypatroszonego i wyczyszczonego) kurczaka, prosiaka, barana itp? A może niektórym wydaje się, że aby otrzymać taki produkt, należy kupować osobno nogi, schab, boczki itd. a następnie pozszywać w całość?

  • Oceniono 11 razy 7

    Ludzie o co afera - tzn pewnie konkurenta Makro ręce zaciera.
    Fakt widok takiego małego biednego prosiaczka serce ściska ale myślicie, że jak schabowego jecie ze smakiem to ten prosiak wyglądał inaczej - tzn zanim u schab wycięli????

    to mięso "ma twarz" i łapie za serce !!!!!!! (sarkazm)

    Ludzie pochylcie się nad cierpieniem ludzkim, bo jesteśmy bardziej ludzcy w stosunku do naszego jedzenia niż do bliźniego. Wszyscy "eko- ludzie" (nie obrażam tu ludzi mądrych - zresztą Ci wiedzą, ze to z przekąsem powiedziane) pomagajcie ludziom, oddajcie im swoje serca za darmo bezinteresownie a wtedy świat będzie lepszy

  • Oceniono 15 razy 7

    Jestem mega zdziwiona obluda spoleczenstwa polskiego...hmmm, w sumie nie mega...tak naprawde w ogole nie jestem zdziwiona...
    Zycze wszystkim milosci i swiadomosci...

  • Oceniono 11 razy 5

    Dwa cytaty z tego powyższego artykułu:

    " Zareagowała na to już fundacja Viva! zajmująca się ochroną zwierząt [...]."

    "Fundacja Viva! na razie nie ma zamiaru interweniować w firmie Makro."

    Bez komentarza.

  • Oceniono 18 razy 0

    brawo

    niech się zastanowi kto je mięcho

    skąd się biorą kuraki parówki jajka mleko

    czy na pewno wiemy co jemy?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX