Franczyza ratunkiem przed bankructwem. Odido rośnie w rekordowym tempie

ms
03.01.2013 , aktualizacja: 03.01.2013 16:00
A A A Drukuj
Sklep Odido

Sklep Odido (MAKRO Cash and Carry Polska)

Zrzeszająca osiedlowe sklepy spożywcze sieć franczyzowa Odido powstała w 2011 roku, a na koniec ubiegłego roku liczyła już 1,5 tys. sklepów. Inicjatywa Makro Cash and Carry cieszy się zaskakująco wysoką popularnością. Dla wielu właścicieli sklepów wspólne logo to ratunek przed bankructwem, które coraz częściej dotyka przedstawicieli tego segmentu rynku
Z roku na rok małych sklepów osiedlowych jest coraz mniej i nie zanosi się na to, aby ta tendencja miała się zmienić. Z danych Euromonitor International wynika, że co roku liczba takich placówek handlowych zmniejsza się o 10 proc. i wygląda na to, że w 2025 roku zostanie ich w całym kraju niewiele ponad 30 tys. - Rok 2013 będzie trudny dla handlu, w szczególności dla niedużych placówek i mniejszych sklepów, które nie dość, że borykają się z trudną sytuacją ekonomiczną, to są jeszcze dociążane przez bardzo silnie rozwijające się dyskonty - mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu, w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl. - Szansą dla polskiego handlu jest integrowanie się, np. na zasadzie franczyzy - dodaje Ptaszyński.

Wydaje się, że w trudną sytuację na rynku z sukcesem wstrzeliła się sieć Makro z projektem Odido. Półtora roku po wejściu na rynek sieć liczy już półtora tysiąca sklepów. - Do sieci przystępują zarówno placówki nowo otwierane, jak i już działające na rynku - mówi Magdalena Figurna, menedżer ds. PR w Makro Cash and Carry Polska.

Sieć rozwija się w rekordowo szybkim tempie. Na koniec 2011 roku liczyła 700 placówek, a rok później otwartych zostało kolejnych 800. Umów podpisanych jest obecnie na 1665 sklepów. - Nie ujawniamy naszych planów strategicznych. Mogę potwierdzić, że zamierzamy przynajmniej utrzymać tempo rozwoju - mówi Figurna pytana o plany rozwoju na najbliższe lata.

Co zrobić, by trafić pod skrzydła sieci?

Jak udało nam się dowiedzieć, sklep, który ma wejść do sieci Odido, musi posiadać minimalną powierzchnię, która gwarantuje samoobsługowy charakter placówki. - Standardowe powierzchnie to przedział 70-120 m kw., niemniej są lokalizacje w granicach 50 m kw., którymi również potrafimy poprawnie gospodarować - mówi Figurna. Koszty zmiany brandu oscylują w granicach 2-4 tys. zł w zależności od powierzchni placówki oraz jej stanu.

Właściciele sklepów, którzy decydują się przystąpić do sieci Odido, muszą liczyć się z coroczną opłatą marketingową w wysokości 100 zł. Nie ma natomiast żadnych dodatkowych kosztów czy opłat miesięcznych za funkcjonowanie pod szyldem sieci.

Czy to się opłaca?

Przedstawiciele Makro przyznają, że do sieci Odido trafiają zarówno właściciele prywatnych sklepów, którzy sami przychodzą z propozycją współpracy, jak i sama sieć aktywnie poszukuje partnerów. Makro oferuje właścicielom sieci Odido m.in. szkolenia, doradztwo przy doborze asortymentu i rabaty na zaopatrzenie. Właściciele sklepów korzystają z dwóch programów lojalnościowych - rabatowego, który daje zniżki na zakupy w halach Makro (są one uwarunkowane umowami z każdym z właścicieli), oraz programu "Collect & win", w którym za zakupy właściciele zbierają punkty, które wymieniają na artykuły wyposażenia sklepu.

- Właściciele sklepów Odido otrzymują również stałe wsparcie marketingowe, mogą skorzystać m.in. z bezpłatnej gazetki promocyjnej, samodzielnie projektowanej ulotki czy wsparcia przy otwarciu sklepu. W najbliższym czasie będą również wprowadzone takie rozwiązania jak kącik kawowy i piekarski. Ponadto otrzymują wsparcie w kwestii leasingu, systemów kasowych, wyposażenia i karty kredytowej Millennium - zaznacza Figurna.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Bądź na bieżąco, codziennie, za darmo i o stałej porze -

czytaj nasz newsletter!

Komentarze (24)

Zaloguj się
  • Oceniono 49 razy 23

    Ludzie są zbyt podatni na reklamy i za mało samodzielnie myślą
    w takim hipermarkecie za trochę niższą cenę lub nie, klient musi wykonać połowę roboty za sklep. Dojechać do wielkiej hurtowni (hipermarketu) znaleźć i wybrać towar, wyłożyć na taśmę i jeszcze kooorwa odczekać swoje przy kasie. To samo bankowość elektroniczna. Dawniej konto a vista było oprocentowane chociaż kilkoma procentami, a panienka z okienka robiła przelewy. Teraz tyramy za panienkę z okienka i jeszcze każą nam dopłacać.

  • Oceniono 21 razy 11

    "@myslacyszaryczlowiek1 Ludzie są zbyt podatni na reklamy i za mało samodzielnie myślą
    w takim hipermarkecie za trochę niższą cenę lub nie, klient musi wykonać połowę roboty za sklep"

    Robimy sami coraz więcej, niedługo będą same obsługowe kasy (dzisiaj wyjątek...i dobrze), ale przecież ceny towarów nie spadną więc po co mi taka kasa gdzie sam robię to co kasjer/ka, a płacę tyle samo ?!
    Oddaje kasę bankowi, a ten chce kasy za to że zarabia na czyiś pieniądzach, karty - płatne, a przecież za każde zakupy jakie robimy bank inkasuje od sklepy kasę!
    W ramach obecnego systemu, przez niektórych nazywanego "kapitalizmem", "demokracją" mamy najbardziej naiwne społeczeństwa, które płacą coraz wyższe podatki, ale mamy też rezydentów mieszkających w rajach, gdzie ich firmy i oni sami nie płacą nic lub "symbolicznie" w porównaniu do zwykłego Kowalskiego. Do tego dostaniemy emerytury później, ale będą...znacznie mniejsze! Do tego coraz to nowsze podatki, za które nie dostajemy obiecanych usług lub jakieś narzucane wymysły jak CO2. Czekamy na podatek od ilości padających promieni słonecznych, wysepkę z 1% podatkiem, a obywatelom dochodowy, składkę zdrowotną, emerytalną, podatek od śmieci, gruntu, akcyza...Proponuję wprowadzić 10-15% dla wszystkich niezależnie od dochodów +5-20% na emerytury, państwo kasy nie tyka, określa tylko wysokość składki chyba, że zrzekamy się emerytury i pomocy społecznej, wtedy tylko 10%, ale kto ucieknie do raju traci majątek pod groźbą zesłania do jakieś obozu pracy. Z tym, że kto wtedy przypilnuje władzy ? Bo przecież urzędnik-polityk nie ponosi odpowiedzialności karnej i finansowej, głównie polityczną = żadną.

  • Oceniono 4 razy 2

    jakże krótka i uboga jest lista tematów "dzinnikarzy" gazety: kryzys bo modne wiec wcisnijmy to slowo gdzie sie da, piłka nożna bo plebs łyknie wszystko co o kopaczach napiszemy, kaczyński bo dobrze jest sie pośmiać z obłąkanego... OGŁASZAM STYCZEŃ MIESIACEM BEZ GAZETA.pl nie ma sensu czytać tej papki pisanej przez nieuków z światopogladem kury!

  • Oceniono 6 razy 0

    20 lat potrzebowal Auchan by z wiejskiego zebrania biednych bretonskich chlopkow, padajacych sklepikarzy i wlascicieli starych vanow przeksztalcic sie w siec dobrych supermarketow i zaczac wchodzic na rynki obce.
    20 lat Macro Cash and Carry obserwowalo tych polskich 'byznesmenow' w bialych skarpetkach, kupujacych u nich za cash ciagle te same towary do swoich sklepikow i na stragany na rynkach.
    I przez te same 20 lat polscy sklepikarze nie wpadli na pomysl, by sie - jako golodupki - zebrac sie do kupki i pojsc droga Auchana. Ba, zignorowali nawet pewnego unijnego Francuza, co niegdys pomagal Bretonczykom Auchana zakladac, a z 10 lat temu chcial pomoc i Polakom, by ich uchronic przed bankructwem.
    I dopiero Macro musialo Polaczkom franczyze sprzedac (by miec zbyt dla wlasnego towaru, nie sa organizacja charytatywna - gdy te stragany i sklepiki padna, to sami straca), by Polaczek zaczal pojmowac, ze w dzisiejszych czasach w handlu sam to sie moze w tylek podrapac.
    Niemniej na pomysl jakiejs formy wspoldzialania Polaczek sam wpasc nie mogl, nie zawiazal stowarzyszenia kupieckiego, nie zaczal dokonywac zamowien zbiorowych po wynegocjowanych cenach i z odroczonym terminem platnosci, musial i w tym przypadku pozostawic miejsce dla bodajze dunskiego posrednika pomiedzy soba i producentem...
    To bardzo smutna wiadomosc, bo potwierdza jedynie polski brak zdolnosci do wszelkiej innowancyjnosci i wszelkiego samodzielnego myslenia. Wy drepczecie w kolko od 20 lat, Polacy! W kazdej dziedzinie.

  • Oceniono 17 razy -1

    Do tak zdefiniowanych "małych sklepów" ludzie pójdą tylko z lenistwa. 500 metrów dalej jest taniej.
    Ja chcę od małego sklepu wyrobów lokalnych - wędlin, mięsa, ryb, serów, pieczywa. Wtedy zajrzę. 30% wyższe ceny? Nie, dziękuję.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX