Nowe technologie w sporcie

Anna Plutecka
26.08.2013 , aktualizacja: 26.08.2013 12:17
A A A Drukuj
Bransoletka i aplikacja mają pomóc prowadzić zdrowy tryb życia

Bransoletka i aplikacja mają pomóc prowadzić zdrowy tryb życia (fot. Jawbone)

Inteligentne buty, odzież monitorująca zdrowie, bransoletka kontrolująca fazy snu. Nowoczesne technologie coraz częściej pomagają nam w zachowaniu zdrowego trybu życia
Jak wynika z badań "Sponsoring Monitor 2012/2013", firmy ARC Rynek i Opinia, odsetek Polaków uprawiających sport utrzymuje się na poziomie ok. 30 proc. To dwukrotnie mniej niż w Skandynawii czy Europie Zachodniej. Wśród tych, którzy ćwiczą, zdecydowanie najpopularniejsze jest bieganie. Imprezy takie jak maratony czy biegi miejskie, często związane z akcjami społecznymi lub charytatywnymi, skłaniają coraz więcej osób do rozpoczęcia biegania. Odsetek biegających w ciągu ostatnich czterech lat zwiększył się z 12 do 36 proc. Około połowy osób biegających robi to regularnie - raz w tygodniu lub częściej. Coraz częściej miasta organizują masowe imprezy typu półmaraton czy maraton.

Buty wiedzą, jak wysoko się skacze

Do biegania nie potrzeba wiele, jedyną naprawdę niezbędną inwestycją są specjalne buty. Sklepy sportowe przyznają, że nawet kosztowne buty do biegania sprzedają się dobrze. Jednak nie te najdroższe, które mogą być wyposażone w innowacyjne rozwiązania technologiczne.

Nike wyprodukowała buty, które wykorzystują umieszczony w podeszwach Pressure Sensor (czujnik nacisku). Zbiera on m.in. takie informacje jak rozkład masy ciała czy ciężar, z jakim muszą poradzić sobie nasze stopy. Te dane przekazuje w czasie rzeczywistym (oprócz innych danych treningowych, takich jak ilość spalanych kalorii) dzięki mobilnej aplikacji Nike+ Training przez Bluetooth do iPhone'a lub iPoda. Statystyki z treningów można przesyłać do znajomych i porównywać je z ich wynikami lub rzucać wyzwania wszystkim uczestnikom społeczności Nike+. W Polsce można je kupić już od niecałych 400 zł.

Od paru lat dostępne i ciągle uaktualniane są też zegarki z wyświetlaczem i GPS-em, mierzące przebyty dystans, tętno, a nawet wysokość, na jakiej znajduje się użytkownik. Takie gadżety kosztują od 99 do nawet 500 dolarów, zależnie od ich możliwości.

Z kolei Google Recon Zeal to okulary z małym wyświetlaczem LCD, który po nałożeniu ich na nos pokazują czas, pogodę, temperaturę, prędkość wiatru, przebyty dystans. Mogą także być stoperem, pokazują wysokość, szerokość i długość geograficzną. Za te wszystkie możliwości trzeba jednak sporo zapłacić, bo aż 499 dolarów w droższej wersji, a 399 w tańszej.



Na rynku dostępne są też sportowe skarpetki wyposażone w sensor, który śledzi aktywność, liczbę kroków, prędkość, dystans, spalone kalorie oraz sposób, w jaki stopa ląduje na podłożu. Dane te więc mogą nawet pomóc skorygować błędną technikę treningu.

Nawet jednak, jeśli kupimy "zwykłe" buty do biegania, zawsze można dokupić do nich adaptery w postaci małej plastikowej pastylki, dzięki której buty mogą stać się "myślące". Adidas oferuje takie urządzenie, które pokazuje zrywy, maksymalne przyspieszenia i wiele innych elementów.

Czy jednak biegacze w Polsce korzystają z takich cudów techniki? - W Polsce jest mała szansa na przyjęcie się takiej technologii dzisiaj, bo jest ona po prostu droga. Zwykłe buty biegowe bez elektroniki, takie wyższe modele, kosztują w okolicach 500-600 zł. Do tego ludzie nie traktują technologii w butach tak jak każdej innej. Łatwo uwierzyć np., że jakieś radio w samochodzie kosztuje 2000 zamiast 500 zł, bo jest hipermocne, dobrze łapie sygnał i można podpiąć pod nie MP3, ale jak ci powiem, że but jest uszyty z jednej szpulki nici, przez co jest lżejszy, podeszwa jest z jednego rodzaju gumy i przez to but kosztuje 570 zł i jest tego wart, to ciężko w to uwierzyć - mówi Arvind Juneja prowadzący serwis fitback.pl

Bransoletka wysyłająca na spacer

W 2011 roku pojawiło się Jawbone Up. To cienka i lekka bransoletka naszpikowana technologią. Dość niedroga, bo kosztująca 99 dolarów. Pozwala zmierzyć, ile noszący ją człowiek ruszał się w ciągu każdego dnia, może też monitorować sen. Śledząc sen, jest w stanie ocenić, kiedy człowiek jest w płytkiej fazie snu, i wtedy uruchomić budzenie. O wiele łatwiej jest się wtedy obudzić, niż gdy śpiący jest w fazie snu głębokiego. Dodatkowo bransoletka mierzy też ilość snu, może więc zasygnalizować niedobory. Zaś gdy używa się jej w ciągu dnia, zachęca do aktywności fizycznej. Jeśli noszący ją człowiek zbyt długo pozostaje w bezruchu (siedzenie przed komputerem też jest zaliczane do tego stanu, bo Jabone skupia się na lokalizacji człowieka, a nie na tym, czy ręka, na której bransoletka się znajduje, się porusza), sygnalizuje wibrowaniem, że czas się ruszyć. Nie chodzi o wiele, wystarczy przejść się do kuchni, na taras, zrobić rundkę dookoła biura czy zejść parę kroków po schodach. W czasie uprawiania sportu urządzenie rozróżnia, czy człowiek biegnie, czy spaceruje, liczy, ile dokładnie kroków przeszedł jej użytkownik, ile przy tym spalił kalorii. Oprogramowanie, które jest nieodłączną częścią urządzenia, jest też w stanie pozwolić policzyć kaloryczność wszystkiego, co człowiek jadł w ciągu dnia. Dane trzeba oczywiście wprowadzić ręcznie, ale jest to łatwe ze względu na istniejącą już dużą bazę produktów, do których łatwo jest dodać nowe pozycje.

Jawbone nie jest dostępne w Polsce, chociaż oczywiście najwięksi zapaleńcy i wielbiciele gadżetów kupili ją sobie przez internet.

- Motywacja oparta na nowinkach znika z każdą nową nowinką, bo każda pokazuje słabość tej "poprzedniej". Najpierw były aplikacje, które traktowano jak zbawienie. Pojawiła się opaska i nagle aplikacje są "słabe", bo opaska robi to lepiej. Kluczowe dla ruchu jest to, żeby wyuczyć organizm i siebie pewnych odruchów, które daje dane narzędzie - np. wstawanie o odpowiedniej porze, ruszanie się więcej niż dotychczas, jedzenie lepiej niż dotychczas itd., aby za jakiś czas móc odstawić te urządzenia - tłumaczy Arvind Juneja.

No właśnie, aplikacje. Poza porządnymi butami najpopularniejszymi pomocnikami biegacza stają się smartfony z zainstalowanymi aplikacjami do uprawiania sportu. Endomondo czy Fitocracy mają sporą rzeszę fanów. Po pierwsze, przez możliwość zmierzenia dystansu, czasu, ilość spalonych kalorii etc, po drugie, przez możliwość rywalizowania z innymi ich użytkownikami. Uczestniczenie w społeczności biegaczy czy uprawiających inną dyscyplinę sportu pozwala wprowadzić element rywalizacji - trening staje się grą, za którą można zdobyć odznakę czy pierwsze miejsce na wirtualnym podium. Programy mogą też wyliczać nam plany treningowe, podsuwać kolejne propozycje aktywności ruchowej podzielone według stopnia trudności, informować, czy wyrobiliśmy dzienną normę.

Jednak też, jak mówi Juneja, grywalizacja to ewentualnie motywacja tylko dla początkujących, bo po pewnym czasie regularnego uprawiania sportu robi się to przede wszystkim dla siebie. I walczy o swoje prywatne rekordy.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Bądź na bieżąco, codziennie, za darmo i o stałej porze -

czytaj nasz newsletter!

Skomentuj:

Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX