Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego zawieramy coraz mniej małżeństw. Od 2003 do 2008 roku liczba zawieranych w Polsce ślubów niezmiennie rosła, jednak w ostatnich dwóch latach zdecydowanie mniej osób przysięgało sobie wierność przed księdzem bądź urzędnikiem stanu cywilnego. W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 228 337 ślubów - o niemal 9 proc. mniej niż rok wcześniej. W związek małżeński wchodzimy za to w coraz późniejszym wieku - z informacji GUS wynika, że na początku lat 90. ponad połowa młodożeńców obu płci miała poniżej 25 lat. W 2009 roku wśród biorących ślub było zaledwie 22 proc. mężczyzn i 41 proc. kobiet poniżej 25. roku życia.
- Analizując takie dane, musimy pamiętać o tym, że na przełomie lat 70. i 80. mieliśmy do czynienia z boomem urodzeń. Osoby wówczas urodzone w większości pozawierały już małżeństwa, spadku można się więc było spodziewać - tłumaczy Anna Matysiak, demograf ze Szkoły Głównej Handlowej w
Warszawie - Nie jest to jednak jedyna przyczyna spadku liczby małżeństw. Spadł nam bowiem także o 2 proc. tzw. współczynnik małżeńskości mówiący o skłonności do zawierania małżeństw. Skłonność do zawierania małżeństw spadła wyraźnie w grupie osób młodszych. Dla osób po 29. roku życia ten współczynnik wzrasta. Może to świadczyć o tym, że wiele osób postanowiło odłożyć decyzję o ślubie na później. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć dlaczego - czy jest to efekt złej sytuacji ekonomicznej, czy jakichś innych przyczyn - mówi.
Skromniejsze wesela, przełożone śluby O sytuację na rynku ślubnym postanowiliśmy zapytać konsultantów ślubnych - osoby odpowiadające za całość przygotowań do ślubu i mające kontakt ze wszystkimi usługodawcami związanymi z uroczystością: właścicielami sal, fotografami, zespołami muzycznymi. Z ich relacji wynika, że kryzys w branży faktycznie jest odczuwalny. Małgorzata Kochanek z opolskiej agencji ślubnej Anioły Przyjęć przyznaje, że spotykała się w ostatnich latach z sytuacjami, gdy pary decydowały się na przełożenie ślubu właśnie ze względu na złą sytuację ekonomiczną. - Liczba zamówień zdecydowanie się zmniejszyła. Najgorsze były lata 2009-10. Zgłaszało się wówczas do nas mniej par, a śluby były znacznie skromniejsze. Sytuację odczuła cała branża - fotografowie, zespoły, agencje ślubne. Większe firmy pewnie radziły sobie z tym lepiej, ale wielu mniejszych konsultantów ślubnych po prostu upadło. Obecny rok wygląda zdecydowanie lepiej, ale zobaczymy, jak to będzie dalej, bo przecież szykuje się kolejny kryzys - martwi się konsultantka.
Według rzecznik Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych Zuzy Kuczbajskiej, prowadzącej od lat agencję Ślubna Pracownia, w całej Polsce spadła nie tyle ilość zamówień, ile ich wielkość. - Zgłaszają się pary, które początkowo planują, że konsultant zajmie się wszystkim, ale po rewizji kosztów dochodzą do wniosku, że oni też włączą się w przygotowania, a konsultant doradzi i wszystko skoordynuje. W czasie kryzysu mamy dużo zamówień, ale nie są to najczęściej
zamówienia od a do z - tłumaczy.
Fotograf i zespół taniej? O nie! Na czym młode pary najczęściej oszczędzają? - Trudno byłoby opowiedzieć współczesne wesele przez pryzmat faktur i rachunków - przyznaje antropolog Magdalena Zych z krakowskiego Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli, dokumentująca współczesne wesela w ramach projektu badawczego "Wesela 21". - Finanse to drażliwy temat i pary ostrożnie dzielą się z nami tymi informacjami.
Z materiałów zebranych w ramach projektu "Wesela 21" wynika jednak, że ludzie szukają sposobów na zaoszczędzenie na weselu. - Często próbuje się zaoszczędzić na liczbie zapraszanych gości, choć zazwyczaj rodzi to konflikty rodzinne. Młode pary oszczędzają także na orkiestrze, bo to cała grupa osób, które trzeba ugościć na imprezie, natomiast DJ najczęściej pracuje w pojedynkę i łatwo kontrolować, jaką muzykę puszcza - wymienia Magdalena Zych. - Jedna z par, chcąc obniżyć koszty, zatrudniła DJ-a. Zadowoleni byli wszyscy oprócz uczestniczących w uroczystości babć. "Dzisiejsze wesela... Nie grają żywej muzyki, mało teraz piją, nie palą przy stołach, no, nie bawią się" - krytykowały.
Osoby decydujące się na korzystanie z usług konsultantów także próbują jak najwięcej zrobić samodzielnie. - Sami zajmują się takimi usługami, które nie zaważą na powodzeniu całego przedsięwzięcia. Wybierają zaproszenia, korzystają z usług swojej fryzjerki czy makijażystki, wynajmują
auto do ślubu... Nam zostawiają strategiczne usługi - wynajęcie lokalu, organizację zespołu, fotografa, strojów ślubnych - oraz koordynację całego przedsięwzięcia - zdradza Anna Piwońska z agencji
Perfect Day.
Mimo kryzysu nie zmieniają się za to ceny usługodawców. - Usługodawcy mają całkowitą świadomość, że wesele jest raz w życiu i każdy marzy o tym, jak powinno wyglądać i będzie chciał to zrealizować za wszelką cenę - tłumaczy Zuza Kuczbajska. - Poza tym w branży ślubnej bardzo istotne w pozyskiwaniu klienta są rekomendacje, więc niższa cena na czas kryzysu musiałaby zostać i po nim. Wszyscy by mówili: "No jak to, dlaczego mamy tyle płacić, w końcu jesteśmy z polecenia, nasi znajomi płacili mniej" - dodaje.
Ile więc kosztuje dziś organizacja wesela? Według konsultantek ślubnych wesele dla stu osób, z którego wszyscy goście będą zadowoleni, kosztuje minimum 50 tys. zł. - Górna granica? "Sky is the limit", ale naprawdę przyzwoite wesele można zrobić za 200 tys. zł - mówi Anna Piwońska. A ceny usług konsultantów? Niektóre agencje ślubne decydują się na prowizję (10-15 proc. kosztów ślubu), inne na opłatę ryczałtową. Wówczas koszt usługi to 5-15 tys. zł. Pewna część tych kosztów może się zwrócić dzięki rabatom, jakie konsultanci mają u swoich stałych usługodawców, jednak bardziej niż na zniżki możemy liczyć na specjalne traktowanie. - Agencja jest dla usługodawców stałym klientem, a para młoda bierze ślub tylko raz. Dlatego łatwiej nam uzyskać dodatkowe usługi czy podwyższony standard serwisu dla naszych klientów - tłumaczy Piwońska.
Śluby jak eventy Przy cięciu kosztów większość par decyduje się więc na ograniczenie wydatków na dekoracje, które w ostatnich latach zaczęły odgrywać coraz większą rolę. - Początkowo planowane są rozbudowane dekoracje pełne wspaniałych elementów, po czym przychodzi do wyliczenia kosztów i okazuje się, że kwiaty lepiej kupić o połowę taniej, zaproszenia zrobić połowę taniej, bo to, czy bukiet na stole jest wielki czy mały, nie wpływa na poziom imprezy tak jak jedzenie czy
muzyka - dzieli się swoimi doświadczeniami rzecznik Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych.
Dekoracje stanowią jednak coraz większą część wydatków młodej pary - w ostatnich latach coraz popularniejsze stały się bowiem śluby tematyczne, stylizowane, z wyraźnie zarysowanym scenariuszem. Wzory czerpią młodzi z mediów, które relacjonują śluby zagraniczne. Zmienia się też kolorystyka ślubów - biel staje się powoli passé. - Teraz śluby są bardzo kolorowe, jest tendencja na intensywne kolory. Zaczęły też się pojawiać czarne dekoracje, co kiedyś byłoby nie do pomyślenia - opowiada Małgorzata Kochanek z agencji Anioły Przyjęć.
- Młode pary starają się bardzo zindywidualizować całą uroczystość. Wybierają więc takie elementy, które najlepiej wyrażą ich hobby, osobowość, charakter. Stąd duża popularność w ostatnim czasie ślubów tematycznych - wyjaśnia Magdalena Zych.
Kilka lat temu niezwykle popularne stało się też urządzanie na weselu dodatkowych transakcji - pokazów kulinarnych, popisów iluzjonistów czy tancerzy. - Śluby stawały się eventami - mówi wprost Kochanek. - Wiele osób jeździ na eventy firmowe i widzi, że zaproszenie artystów czy tancerzy z pokazem uatrakcyjnia wesela i powoduje, że jest ono dłużej pamiętane przez gości. Dobre wesele to już nie tylko tańce, muzyka, jedzenie i rozmowy, ale często też wynajęci artyści, aktorzy, tancerze - wtóruje jej Zuza Kuczbajska. Według naszych rozmówczyń ta tendencja w ostatnich latach uległa zatrzymaniu, choć według słów Anny Piwońskiej obecnie takie dodatkowe atrakcje pojawiają się na ok. 50 proc. ślubów.
Wesele bez wódki? Coraz częstszy przypadek W porównaniu z minionymi latami zaoszczędzić można też obecnie na alkoholu. Nie jest to jednak wynik skąpstwa państwa młodych, ale przemian w obyczajowości. Tradycyjne biesiady z weselnymi zabawami i ogromnymi ilościami wódki odchodzą w zapomnienie. - Bardzo wiele par decyduje się na ograniczenie oczepin do rzucenia bukietem czy muchą i tańca dla wygranych. Odchodzi się od długich oczepin z zabawami, szczególnie wszelkimi zabawami uwłaczającymi godności gości - zauważa Anna Piwońska. - Jest zmiana w mentalności, goście traktują wesela z większą powagą, to już są kulturalne zabawy, nie ma libacji czy bójek. - Goście częściej piją teraz wino niż wódkę - wtóruje jej Małgorzata Kochanek.
- Spożycie alkoholu podlega większej kontroli kulturowej. Ponieważ dokumentacja wizualna wesel jest bardzo rozwinięta, wszyscy dbają, żeby dobrze wyjść na zdjęciach. I choć na weselach wciąż nie może zabraknąć wódki, także na imprezach w małych miejscowościach spotykaliśmy stoliki z winem i drinkami - podsumowuje antropolog Magdalena Zych.